Choć ma przy sobie kochającego męża i mamę zawsze gotową do pomocy, Ewa Farna, jak każda młoda mama doświadczyła trudów macierzyństwa:

Miałam momenty doła: takie jak start karmienia, momenty bezsilności, kiedy nie rozumiałam, co się dzieje. Ale wtedy myślałam sobie: Mam kochającego męża, zdrowe dziecko, mam gdzie mieszkać. Jestem szczęściarą. A płacz jest sprawą normalną. Nie mogę dopuszczać dziwnych myśli do głowy. Takie podejście pomagało - powiedziała w rozmowie z Kasią Burzyńską dla "Wywiadówki"

Ewa zdradziła, że trochę obawiała się macierzyństwa:

Ja czytałam tyle negatywnych rzeczy na temat macierzyństwa w Internecie: że to koniec życia prywatnego, nigdy już się nie wyśpisz, kończy się Twoje życie partnerskie, koniec z pracą. Byłam więc pełna obaw przez ten czarny PR. A moja mama powiedziała: "Daj spokój, wszystko się da. To będzie Twoje dziecko, a ono będzie zadowolone, jak będzie z Tobą". Tak do tego podeszłam i naprawdę tak jest.

Piosenkarka stwierdziła także, że na razie jej życie nie stanęło na głowie, bowiem wciąż koncertuje, a synek towarzyszy jej niemal na każdym kroku. Jak udaje jej się łączyć macierzyństwo z pracą?

Na razie jest super. Koncerty też odbywają się wieczorami, kiedy mały już śpi i zdarza się mu nawet nie zdążyć zauważyć, że ja zaliczyłam koncert. Nie ukrywam, że logistycznie to jest trudne, to trzeba wszystko szczegółowo zaplanować i rozpracować. Ja planuję bardzo do przodu i zawsze też myślę, co by było, gdyby… Żeby już na miejscu się nie stresować. (...) Koncert trwa 1,5 h, karmię więc bezpośrednio przed koncertem i idę na scenę.