Po 25 latach pracy w "Teleexpressie" w 2016 roku postanowił odejść z Telewizji Polskiej. Decyzję tę podjął na skutek tego, w jakim kierunku zaczęła zmierzać TVP. Z perspektywy czasu nigdy swojej decyzji nie żałował:

Nie żałowałem, wręcz odwrotnie – cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem - powiedział w rozmowie z Plejadą

Maciej Orłoś dodał, że choć lubił swoją pracę w programie informacyjnym, to nie tęskni za prezentowaniem wiadomości:

Mam pewien kłopot z programami informacyjnymi. Newsy mi się znudziły, zaczęły mnie mierzwić, są dla mnie jałowe. Oczywiście, jeśli ktoś interesuje się polityką, to chce wiedzieć, co się dzieje w kraju i na świecie. Rozumiem to. Ale proszę mi powiedzieć, co dla mnie, czyli człowieka, który mieszka w Warszawie i ma swoje sprawy, oznacza news pod tytułem - ciężarówka wpadła pod pociąg na niestrzeżonym przejeździe? To po prostu przykre, niefortunne zdarzenie, do którego nie powinno dojść. I tyle. A słuchając kilkunastu tego typu informacji każdego dnia, infekujemy się złą energią. Po co mi to? Zatruwanie sobie głowy złymi informacjami niczemu nie pomoże, a tylko zepsuje nam samopoczucie. Niestety, w programach informacyjnych panuje zasada, że „bad news is good news”. Nie odpowiada mi to

Orłoś nie widzi się także w programach rozrywkowych:

Proponowano mi udział w "Tańcu z gwiazdami" i to nie raz, ale to nie dla mnie. Nie ma chyba takich pieniędzy, które by mnie do tego przekonały - wyjaśnił.