W najnowszym wywiadzie dla magazynu "Viva!", Michał Piróg sporo uwagi poświęcił ekologii. Tancerz zapewnia, że sam od dawna stara się być eko i zachęca do tego swoich fanów. Jednocześnie jednak apeluje, by byli w tym racjonalni:

Reklama

Mnie pytano, jak wobec tego pić bez słomki. No jak pić bez słomki??? Tak jak 10 lat temu. Jakoś nie padliśmy z pragnienia. Jeśli ktoś nie chce być ekologiczny, niech będzie ekonomiczny. Jeśli będziemy chcieli być oszczędni to będziemy wyłączać prąd. A to już jest działanie ekologiczne. Nie będziemy kupować rzeczy, które są nam niepotrzebne, nie będziemy płacić za plastikowane opakowania. Mam filtr węglowy, wkładam do butelki, nalewam kranówkę, koszt 60 złotych rocznie. Kolejną rzeczą jest zakręcanie ogrzewania, gdy wyjeżdżam. A gdy ogrzewanie jest włączone, nie otwieram okna. Zakręcam kaloryfer, wietrzę, zamykam okno, odkręcam kaloryfer. Nie jem mięsa. 80-90 procent moich śmieci jest organiczne lub z surowców do powtórnego przetworzenia. To są bardzo proste rzeczy, które wymagają jedynie dobrych chęci. Bądźmy racjonalni. Nie ma sensu jechać przez pół miasta, żeby kupić kawałek ekologicznego ciasta. Mnóstwo ludzi jedzie w korkach do innej dzielnicy po ekologiczna marchewkę.

Piróg, który słynie ze swojego ekstrawaganckiego stylu ubierania się zapewnia, że również w temacie mody jego podejście uległo zmianie:

Ostatnio kupuję ubrania, które są robione w taki sposób jak dawniej. Do tego tkaniny farbowane są naturalnie, co w przypadku dżinsu ma znaczenie (...) Może i w sieciówkach są supertrendy ubrania, ale szybko się niszczą. Poza tym ich produkcja to jedno z największych zagrożeń ekologicznych. Klasyka nas uratuje. U nas w domu mówiło się: "Nie stać nas na kupowanie tanich rzeczy". Tylko bogaty może pozwolić sobie na wieczne zmiany.