Na podpalonym przez księży i ministrantów stosie znalazły się takie tytuły, jak "Harry Potter" czy "Zmierzch", a także afrykańskie maski, figurka słonia czy parasolka Hello Kitty. Akcja wywołała ogromne oburzenie opinii publicznej i spotkała się z krytyką innych przedstawicieli Kościoła. O sprawi pisały także zagraniczne media.

Maja Frykowska jednak staje w obronie księży. W rozmowie z Plejadą celebrytka, która jakiś czas temu nawróciła się na wiarę katolicką zapewnia, że nie pochwala palenia książek, ale rozumie tę decyzję, bowiem: Ludzie nie rozumieją realnego zagrożenia, jakim są czary i magia

Była gwiazda "Big Brothera" przyznaje, że w przeszłości sama chodziła do wróżek i tarocistów, co miało negatywny wpływ na jej życie:

W duchowej rzeczywistości takie sytuacje mogą zrobić niezłe spustoszenie, a także w namacalny sposób w naszym życiu. Ludzie korzystający z takich usług popadają w uzależnienie i zaczynają przyciągać do siebie to, na czym się skupiają

Dziś jednak Frykowska trzyma się z dala od złych mocy:

Kiedy się nawróciłam, pozbyłam się wszystkich rzeczy związanych z czarami: kart, książek, figurek. Książki oddałam na makulaturę, a pozostałe rzeczy wyrzuciłam na śmietnik. W ten sposób podjęłam decyzję, że nie pozwolę złu czyli diabłu na działanie w moim życiu