Na fatalny wpływ smogu na swoje zdrowie narzekają Jerzy Stuhr i Grażyna Wolszczak. Teraz do tego grona dołącza Doda. Ostatnio na swoim Instagramie piosenkarka pokazywała, jak poddaje się inhalacjom, żeby poprawić kondycję swoich strun głosowych.

W rozmowie z Plejadą zdradziła zaś, że jest na tyle zdeterminowana, że planuje wyprowadzić się z Warszawy:

Ze względu na smog, mam fatalną chrypę i ciężko mi się śpiewa. To mnie wykańcza! Całe życie dbam o struny głosowe, a teraz, wychodząc na zewnątrz, chcąc nie chcąc, czuję się jakbym wypaliła trzy paczki papierosów. Bardzo mocno odbija się to na moim zdrowiu. Czuję się fatalnie. Oddychając tak zatrutym powietrzem, trudno potem na koncercie wyciągnąć wyższe dźwięki. Dlatego śmiałam się na tym koncercie, że robię za divę, więc muszę sobie nawilżać struny głosowe i pomiędzy piosenkami ssałam cukierka, żeby się jakoś ratować. Ale na dłuższą metę to jest nie do zniesienia. Dlatego, żeby się podleczyć, planuję wyprowadzić się z Warszawy do kwietnia

Doda nie zdradziła, gdzie będzie mieszkać. Biorąc pod uwagę mapę zanieczyszczeń powietrza w kraju, najlepiej dla niej byłoby, gdyby wyprowadziła się nad polskie morze.