Kilka dni temu Grażyna Wolszczak świętowała małe zwycięstwo w walce z zanieczyszczonym powietrzem, bowiem sąd przyznał jej rację uznając, iż "każdy ma prawo do korzystania z walorów nieskażonego środowiska". Zgodnie z oczekiwaniem aktorki, sąd zasądził od Skarbu Państwa przekazanie 5 tys. złotych na rzecz fundacji Unicorn z Krakowa.

Szybko jednak pojawiły się głosy krytyki, wytykające Wolszczak hipokryzję. Okazało się bowiem, że walcząca ze smogiem gwiazda na co dzień porusza się samochodem z silnikiem diesela.

W rozmowie z WP aktorka bije się w pierś i zapowiada poprawę:

Faktycznie można mnie posądzić o niekonsekwencję. Zostając twarzą walki ze smogiem, standardy wobec mojego zachowania powinny być wyższe. Robię wszystko, co w mojej mocy, żeby zmienić tę sytuację. Czekam teraz na hybrydę, którą mam dostać na przełomie lutego/marca. Proces sprowadzenia jej z fabryki trochę trwa. W dalszym ciągu jestem ambasadorką Volvo. Ponadto zobowiązałam się do częstszego korzystania z komunikacji miejskiej

Do zarzutów Grażyna Wolszczak odniosła się także na Instagramie:

Wszystkim, którzy mają mnie za hipokrytkę wyjaśniam: Jeżdżę VolvoXC60. Tak, to diesel! Ale o emisji CO2 NIŻSZEJ niż silniki benzynowe!!! (148g/km, dla porównania Audi Q5 benzyna 189 g/km), ma DPF (filtr cząstek stałych)EGR(zawór recyrkulacji spalin)AdBlue, katalizator, system Start/Stop itd. Aktualnie czekam na VolvoXC60 hybrydę-emisja CO2 -52g/km !!!!! Oczywiście niska emisja jest ciągle emisją, więc zobowiązuję się do bliższego zaprzyjaźnienia się z komunikacją miejską, co mój Cezary zrobił już dawno i sobie chwali. Ale Volvo nie oddam nikomu, bo...nie!!! ❤️ No dobrze, parkować będę lepiej 🙈 Obiecuję! 😊#pozywamsmog