Wczoraj zarząd Platformy Obywatelskiej zaapelował do członków swojej partii o "całkowite powstrzymanie się od udziału w programach telewizji publicznej, zarówno na szczeblu krajowym, jak i regionalnym - do czasu odwołania obecnego zarządu TVP oraz ustanowienia społecznej kontroli nad telewizją publiczną".

Powody swojej decyzji szefostwo PO argumentuje w następujący sposób: "Pod rządami PiS telewizja publiczna stała się narzędziem politycznej nagonki oraz partyjnej propagandy. Polityka obecnego zarządu TVP prowadzi do groźnych podziałów społecznych i godzi w poczucie bezpieczeństwa Polaków. Ta sytuacja wymaga naszej stanowczej reakcji"

Do bojkotu TVP, zarówno z pozycji widza, jak i artysty, dołączył także Maciej Stuhr. Aktor na swoim Facebooku opublikował planszę z napisem: Bojkot TVP. Nie oglądam. Nie występuję.

Pod deklaracją pojawiło się prawie 3 tys. komentarzy. Część internautów pogratulowała decyzji Maciejowi, ale wielu uznało, że to przejaw hipokryzji, bowiem Stuhr sam uprawiał mowę nienawiści, chociażby podczas słynnego wystąpienia na gali Orły, kiedy "żartował" z katastrofy smoleńskiej. Na jeden z takich zarzutów aktor odpowiedział:

Szanowna Pani, jeszcze raz powtarzam, i będę powtarzał w nieskończoność, że mam pełen należny szacunek do każdej osoby, która tragicznie zginęła w katastrofie smoleńskiej. Gdy jechała trumna Pana Prezydenta Kaczyńskiego, poszedłem z córką oddać mu cześć. Mój żart o tupolewie był protestem przeciwko wycieraniu sobie tym słowem gęby przez polityków przez wiele lat, mnożeniem teorii spiskowych etc. To jest wg mnie niemoralne i to chciałem piętnować swoim żartem.

Na swoim Instagramie zaś Maciej Stuhr pokazał jak różnie oceniają jego bojkot internauci:

Wyświetl ten post na Instagramie.

Czasem słońce, czasem deszcz. #mowanienawiści

Post udostępniony przez Maciej Stuhr (@maciej_stuhr)