Tak było w przypadku Sabiny Jeszki, która w 3. edycji "Mam talent" zajęła 5. miejsce w finale. Jurorzy pokładali w niej ogromne nadzieje, ale jak wyznała Agnieszka Chylińska, obdarzona pięknym głosem uczestniczka bardzo ich zawiodła:

Sabina Jeszka miała być polską Whitney Houston. Jeśli można dorobić się godła "Mam talent!", to ona miała być taką ikoną. No, nie udało się. Za talentem nie poszła głowa i nie poszedł zdrowy rozsądek. Okazało się, że ona nie wie, czego chce. Ogromny zawód. (...) Nic jej nie tłumaczy, nawet wiek

Na gorzkie słowa Agnieszki Chylińskiej odpowiedziała sama Sabina. W rozmowie z Plejadą wokalistka stwierdziła, że absolutnie nie czuje się przegrana, bowiem cały czas zajmuje się muzyką i z tego żyje:

Rzucanie oszczerstw w czyjąkolwiek stronę jest bardzo słabe, nie znając do końca tematu. Zawsze szanowałam Agnieszkę za szczerość, ale w tym wypadku niestety uważam, że mocno przesadziła. Bardzo przykro słyszeć, że zmarnowałam talent, jeśli ja sama tak nie uważam, bo od czasu programu utrzymuję się tylko ze śpiewania i cały czas tworzę swoją muzykę. Niestety Agnieszka nie ma zielonego pojęcia, co przez te 8 lat się ze mną działo i co dzieje się teraz. To, że kogoś nie ma na pierwszych stronach gazet, nie znaczy, że się zmarnował. Ja, wręcz przeciwnie: czuję się niesamowicie szczęśliwa i spełniona. Prywatnie czuję, że wygrałam życie, zawodowo cały czas działam w swoim tempie. Życzę Agnieszce wszystkiego dobrego, a następnym razem, może niech zapyta u źródła, co tam u mnie