Wszystko zaczęło się od głośnej wypowiedzi Roberta Biedronia na temat "wytresowanej" przez media Barbary Nowackiej:

Tresowaliście przez kilka miesięcy Barbarę Nowacką, żeby dołączyła do Koalicji Obywatelskiej. Po tym Koalicja Obywatelska ma takie same notowania, albo mniejsze nawet o 6 procent w niektórych sondażach, niż wcześniej.

Za użycie sformułowania o tresowaniu Nowackiej, na głowę prezydenta Słupska spadła lawina krytyki. Wiele osób uznało, że Biedroń wykazał się brakiem szacunku wobec kobiet. Po stronie polityka stanął jednak Tomasz Raczek. Na swoim Facebooku krytyk napisał:

Lubię Barbarę Nowacką i lubię Roberta Biedronia. Wolałbym żeby byli razem. Uważam, że w tej sprawie Biedroń ma rację.

Wywiedź Raczka nie spodobała się Agnieszce Holland:

To ja pana też wytresuję, panie Tomaszu! Jak wam nie wstyd? Gej, czy hetero, polski facet musi być pogardliwym mizoginem. Jakby RB nie traktował Nowackiej jak podnóżka, to może by nie poszła do KO

Krytyk próbował się bronić i nadać wymianie zdań żartobliwy ton:

Nie mam nic przeciwko temu, żeby określenie "wytresowany przez liberalne media" stosować także do mężczyzn. Nie widzę tu w ogóle elementu płci. A co do tresowania mnie to niejeden/niejedna już próbowali i nigdy nic z tego nie wyszło; ale można dalej próbować - lubię się przeciwstawiać.

Agnieszka Holland nie dała się jednak przekonać:

Nie wyczucie seksistowskiego tonu świadczy o braku wyczucia właśnie. Nowacka jest kobieta, nie zwierzęciem, żeby ja tresować! Może raczej Robert powinien ja zapytać o motywy, powody takiej decyzji a nie paternalistyczne oceniać. W końcu byli przyjaciółmi od lat i może jego stosunek do wspólnych zobowiązań mógł zaważyć?

Tomasz Raczek na podsumowanie dyskusji oskarżył feministki o mizoandrię:

Polski facet to pogardliwy mizogin? Hola, a może to polskie feministki popadły w mizoandrię? Po prostu traktujmy siebie równo i nie każmy odpokutowywać grzechów swoich ojców.