Wojewódzki i Zalewski pierwszy raz spotkali się w 2002 roku na planie 2. edycji „Idola”. Piosenkarz i syn aktora Stanisława Brejdyganta zwyciężył wówczas w talent show, którego Wojewódzki był jurorem.

Od tamtej pory Krzysztof Zalewski wydał trzy albumy solowe oraz udzielił swojego głosu na płytach utytułowanych kolegów i koleżanek po fachu, m.in. Natalii Kukulskiej, Katarzyny Nosowskiej, Macieja Silskiego czy Grubsona.

Wojewódzkiego jednak najbardziej interesowały podteksty polityczne w karierze wokalisty, czyli przebój „Polsko” oraz tytułowa rola w chłodno przyjętym przez krytyków filmie „Historia Roja” Jerzego Zalewskiego o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu ps. „Rój”, żołnierzu Narodowych Sił Zbrojnych.

- Jak nagrałem piosenkę „Polsko”, usłyszałem, że jestem sprzedajnym antypolakiem i się nawet mój tato ucieszył: nareszcie - wyznał Zalewski.

Showman zapytał go wówczas, czy nagrałby duet z Michałem Szpakiem. Zalewski odparł, że nie, na co Wojewódzki nazwał go „pisowskim homofobem”.

- Nie jestem pisowski, skąd ci to przyszło do głowy? - zareagował piosenkarz.

Wtedy dziennikarz zapytał, czy Zalewski jest dumny ze swojej roli w krytykowanej „Historii Roja”.

- Nie jestem dumny z tego, w jaki sposób został wykorzystany, bo film sam w sobie nie uważam, żeby był zły. Też się dziwię reakcji, nie mówię, że jest dobry, ale sposób przedstawienia głównego bohatera, kiedy czytałem scenariusz, to nie była dla mnie kryształowa postać: lekki wariat, lekki fanatyk, mnie się podobało, że to nie jest takie jednoznaczne - wyjaśniał gwiazdor.

Wojewódzki następnie zapytał, jak się Zalewski czuł w towarzystwie prezydenta Andrzeja Dudy, który w trakcie przemówienia okolicznościowego składał wyrazy uznania organizacji ONR.

- Wtedy zorientowałem się, że nie jest to dla mnie zbyt komfortowa sytuacja, kiedy prezydent Duda stoi koło mnie na scenie i dziękuje Polsce kibolskiej - powiedział Zalewski.

- Jakie to uczucie stać koło prezydenta Dudy? - ciągnął showman.

- Kiedy mówi takie słowa? Słabe. Nie byłem dumny. Chowałem się za innymi aktorami, którzy tam stali, bo wstyd mi było, że prezydent mojego kraju dziękuje Polsce kibolskiej, że wdzięczy się do ruchów, które powinny być marginalizowane. Jest mi wstyd za to, w jaki sposób ten film został wykorzystany do walki politycznej i jest mi wstyd za to, jak tragedię ludzi, którzy żyli w tamtym czasie wykorzystuje się do współczesnej walki politycznej - podsumował odtwórca Roja.