W rozmowie z magazynem "Viva!" Preis przyznała, że początki macierzyństwa były dla niej bardzo trudnym doświadczeniem:

Największą traumą były pierwsze tygodnie życia Antka, gdy miałam go cały czas przy cycku i myślałam, że zamorduję siebie, jego i wszystkich dookoła. Wydawało mi się, że w moim życiu już nic więcej się nie wydarzy i czułam się najbardziej nieszczęśliwą osobą na świecie. Moje macierzyństwo rozkwitło dużo później.

Reklama

Aktorka opowiedziała także, jak wraz z pojawieniem się na świecie syna, zmieniła zdanie na temat posiadania dziewczynek:

Byłam przekonana, że jeśli urodzę córkę, to na pewno znajdę z nią wspólny język. Teraz z kolei nie przepadam za małymi dziewczynkami. Nie znoszę tego tembru głosu, świergolenia, egzaltacji, bycia wróżką i królewną w jednym, i koloru różowego. Mam na to alergię. Mój syn spełnił wszystkie moje oczekiwania co do przytulania się, cacania, głaskania. Podejrzewam, że tak jak trudno mi było bawić się samochodzikami na dywanie, równie irytujące byłyby dla mnie zabawy lalkami. To jest taki etap życia dziecka, który kompletnie mi nie odpowiada. Tak jak ze słodyczy najbardziej lubię śledzie, tak w dziewczynach cenię, kiedy mają charakter i temperament chłopaków