Maryla Rodowicz udzieliła wywiadu w programie "20m2 Łukasza". Artystka opowiedziała o tym, jak w trudnym dla jej kariery momencie, pomógł jej mąż, Andrzej Dużyński. W początku lat 90., gdy na rynku pojawiły się pierwsze płyty CD, to on sfinansował Maryli wydanie takiego albumu.Okazało się jednak, że pojawił się problem z promowaniem tego wydawnictwa w rozgłośniach radiowych:

Nikt nie był zainteresowany. Powiedzieli, że tego nie będą puszczać. Wymyślił więc, żeby wykupić czas reklamowy. To był ogromny koszt, ale pojawiała się informacja o mojej płycie.

Zapytana o to, dlaczego radia nie chciały grać jej muzyki, Rodowicz odparła:

To był czas, w którym pojawiło się dużo prywatnych rozgłośni, w których pracowali bardzo młodzi dziennikarze, dla których wszyscy artyści, którzy istnieli w poprzednim systemie politycznym, byli do zakopania. To byli ci źli.

Maryla opowiedziała także, że w tym czasie jej mąż udał się do Telewizji Polskiej z pytaniem, czy mogą zrobić Rodowicz teledysk. TVP odmówiło, twierdząc, że Dużyński sam może zrobić swojej żonie wideoklip. Artystka ma jednak żal, bowiem nie wszystkim artystom odmawiano w ten sposób:

Program 1 zrobił Justynie Steczkowskiej już nie pamiętam ile ale, siedem, osiem takich wypasionych teledysków. Bo wspierali wielodzietną rodzinę.

Maryla Rodowicz twierdzi, że wciąż nie jest jej łatwo w show biznesie, bowiem stacje radiowe nie chcą grać jej muzyki, tłumaczą się enigmatycznie badaniami rynku.