Wojciech Mann udzielił wywiadu magazynowi "Tygodnik Powszechny" w którym zdradził, jak odbiera poczynania nowej władzy w obrębie mediów publicznych:

Reklama

Znowu kontrolujemy, kto słuszny, a kto nie. Co więcej, nie widzę w tym troski o kryteria merytoryczne. Kiedy się w dodatku dowiaduję, że likwidowane są konkursy, a argument jest taki, że konkurs strasznie długo trwa, to jestem jeszcze bardziej zaniepokojony.

Mann twierdzi, że jako człowiek od puszczania muzyki, jest raczej spokojny o siebie, martwi się zaś o kolegów ze stacji:

W Trójce pracuje masa młodych, dla których to radio jest całym życiem, również w sensie bytowym. I teraz - nada rozmawiamy teoretycznie, bo nie wiemy, co będzie dalej - wyobrażam sobie dylematy takiego człowieka, pracującego w informacji, publicystyce, albo kulturze, bo i ta dziedzina stała się "wrażliwa": pracować wbrew sobie, czy narażać rodzinę na niepewność?.

A czy Wojciech Mann rozważa jeszcze powrót na antenę telewizyjną?

Gdyby jakaś stacja zaproponowała w miarę przyzwoite warunki realizacji programu, to może bym się jeszcze na coś takiego porwał.