Temat umierania, eutanazji i samobójstwa, często przewija się w felietonach Marii Czubaszek. W wywiadzie udzielonym magazynowi "Show", pisarka podzieliła się swoimi refleksjami na temat sposobów odebrania sobie życia i przyznała, że sama na na koncie dwie próby samobójcze. Jednak jeden fragment jej wypowiedzi, wzbudził wyjątkowo dużo kontrowersji. Dotyczył od Marcina Wrony:

Nie chciałabym też się wieszać. Tak jak pan reżyser Wrona, który zrobił to spektakularnie i popsuł zakończenie festiwalu w Gdyni.

Ta wypowiedź Marii Czubaszek bardzo nie spodobała się Ilonie Łepkowskiej. Producentka na łamach "Tele Tygodnia" nie kryje swojego oburzenia:

Myśli o rozmaitych sposobach odebrania sobie życia i uważa, że samobójstwo powinno być estetyczne. I tu wspomina, w formie absolutnie według mnie niedopuszczalnej, o samobójstwie reżysera Marcina Wrony, który według Czubaszek - spektakularnie się powiesił i zepsuł w ten sposób zakończenie festiwalu filmowego w Gdyni. Są granice, których nawet satyryk nie ma prawa przekraczać. Umarł człowiek. Miał rodzinę i przyjaciół. Targnął się na swoje życie, co jest zawsze strasznym dramatem. A Maria Czubaszek użyła tej tragedii dla ubarwienia wywiadu o osobie. Kiedy przestaje się kontrolować to, co się mówi, chyba trzeba przestać udzielać wywiadów.

Łepkowska zauważa także, że w ostatnim czasie, Maria Czubaszek zdradza mediom wyjątkowo dużo szczegółów ze swojego życia:

Wiem, że dwukrotnie usunęła ciążę, że w środku nocy je parówki, że jej mąż za dużo pił, doskonale orientuje się, ile pali i jakie miała stosunki z własną rodziną. Widziałam w telewizji, jak chirurg plastyczny naprawiał jej twarz, a ostatnio dowiedziałam się, ile razy i jak próbowała popełnić samobójstwo. [...] Zwierza się z tego od jakiegoś czasu całej Polsce. Przyznam, że nie pojmuję dlaczego. Kiedyś była znaną autorką tekstów kabaretowych, satyrycznych oraz piosenek, a od kilku lat jest celebrytką znaną głównie z tego, że ciągle opowiada o sobie. Jednak nawet w czasach medialnego ekshibicjonizmu Maria Czubaszek przebija wszystkich. [...] Jest to dla mnie strasznie, strasznie przykre.