Temat zmiany podejścia Natalii Siwiec do pieniędzy, wyszedł na jaw przy okazji pytania dotyczącego jej planowanego ślubu z Mariuszem Raduszewskim. Modelka zapytana przez "Dzień Dobry TVN" czy ma już wybraną sukienkę, odparła:

Nie mam wybranej sukienki, chociaż mam gdzieś tam wymarzoną. Zobaczymy co znajdę. Wiem, że na pewno to będzie Eli Saab. Nie mamy na razie ustalonego budżetu, nic nie mamy ustalonego. Ostatnio stałam się straszną sknerą. Przewartościowałam wszystko i uznałam, że tym, na co mogę wydać większe pieniądze, są podróże, a tak to chowam w skarpetę.

Siwiec dodała także, że choć ślub jest dla niej ważny, pierwsze w kolejności jest dziecko: 

Dla nas tamten ślub jak najbardziej się liczył, ale nie jest ważny w Polsce, co mówię od dawien dawna. W Las Vegas byłam w pożyczonej kiecce. Chcemy zrobić ślub w Polsce, ale na razie nawet nie planujemy, bo nie ma na to czasu. Nie chce mi się tego organizować. Chociaż teraz można zlecić. Myślę, że najpierw będzie dziecko, a potem ślub.

Czyżby to plany związane z macierzyństwem zmieniły rozrzutną modelkę, rozmiłowaną w ekskluzywnych ubraniach i dodatkach, w sknerę, chowającą pieniądze do skarpety?