Anna Sobańda: W serialu "Mąż czy nie mąż" twoja bohaterka staje przed dylematem, czy wybaczyć mężczyźnie, który zostawił ją z dzieckiem dla innej, a teraz wraca z tak zwanym podkulonym ogonem. Jakie jest twoje osobiste zdanie w tej kwestii? Wybaczyłabyś ukochanemu zdradę?

Magdalena Schejbal: Ja nie jestem od wydawania sądów. Aczkolwiek na szczęście nigdy nie miałam takiej sytuacji, więc dalekie mi są tego typu kwestie. Oczywiście w młodości człowiek zawsze staje na straży uczciwości, prawości i uważa, że nie powinno się wybaczać, że trzeba być twardym i się nie dawać. Życie jednak szybko weryfikuje takie postawy i jak jesteśmy dorośli to już wiemy, że wieloletnie małżeństwa, czy związki partnerskie wymagają ogromu pracy obojga partnerów. Na szczęście ja jestem daleka od kryzysów i poważnych burz w małżeństwie, ale patrzę na moich znajomych, którzy borykają się z różnymi kłopotami i widzę, że trudno jest podejmować takie decyzje, czy wybaczyć, czy nie wybaczyć. Na ile jednak znam siebie wiem, że jestem osobą bardzo pamiętliwą i trudno jest mi się tego wyzbyć, z biegiem lat również. Więc myślę, że zwłaszcza w tych kwestiach kardynalnych, sytuacjach, które mogą zachwiać naszym zaufaniem, czy zniszczyć fundamenty związku, trudno jest wybaczyć i iść przez życie udając, że nic się nie stało. Tym trudniej też później na nowo starać się podnosić z gruzów ten związek. Mi się to dotąd nigdy nie udało.

W serialu twoja bohaterka i jej partner nie są małżeństwem. Czy twoim zdaniem małżeństwa są trwalsze od związków partnerskich? Czy ten papierek nie ma znaczenia?

Akurat bohaterowie serialu mają wiele spraw, które bardzo ich łączą. Mówi się, że kredyt często bardziej łączy ludzi, niż małżeństwo i chyba w przypadku bohaterów „Mąż czy nie mąż” tak właśnie jest. Oni mają wspólny biznes, wspólnie wybudowany dom i to już jest kłopot. Kwestie związane z tym, jak podzielić taki majątek, czy wspólny kredyt często staje się większą kulą u nogi niż sam ten papierek. Ale oczywiście są tutaj też kwestie wiary, religii. Tak więc z tym bywa różnie.

W serialu poruszane są dość trudne tematy, ale w lekki i dowcipny sposób. Dobrze czujesz się w rolach komediowych?

Ja uwielbiam i komedie i dramat. Moim marzeniem było kiedyś zagrać szekspirowską Julię, a na to jestem już za stara, więc teraz pozostało mi zagranie superbohaterki. Włożyć taki wspaniały kostium i zostać niewidzialna kobietą, kobietą ogniem, albo kobietą obdarzoną innymi mocami, to byłoby coś. Natomiast ja nie mam tak, że wolę grać komedie, czy role dramatyczne, bo sens swojej pracy odnajduję w każdym projekcie. Budowanie każdej postaci to prawdziwa przyjemność. Postać, jaką gram w serialu „Mąż czy nie mąż” jest bardzo niejednoznaczna, co daje mi pole do popisu i cieszę się, że miałam okazję grać w tym projekcie. W dodatku reżyser na wiele mi pozwala, sam ma fantastyczne uwagi, ale i słucha tego, co ja mam do powiedzenia, tak więc uzupełniamy się znakomicie.

Po głośnym konflikcie z produkcją "Szpilek na Giewoncie" pojawiły się głosy, że ciężko będzie ci znaleźć kolejne role i faktycznie przez pewien czas nie widzieliśmy cię na ekranie. Czy ta sprawa wpłynęła na twoją karierę?

Ja już na ten temat powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia. Było jak było, to już się skończyło, a teraz mamy kolejne rozdanie. Ja niedawno skończyłam 35 lat i myślę, że to jest pewna granica, poza tym weszłam właśnie w rok drewnianej kozy w horoskopie chińskim, który mówi wyłącznie o dostatku, pomyślności, fantastycznych perspektywach i zdrowiu. Dlatego trzymam się tej przepowiedni kurczowo i nie poddam się.

Czy rolę w nowym serialu TVN traktujesz jako szansę na wielki powrót?

Ja to traktuję z dużym uśmiechem i cieszę się, że Michał Kwieciński powierzył mi zagranie tej postaci. A mi pozostaje już tylko podjąć tę rękawicę i robić wszystko co w mojej mocy, żeby jak najlepiej wykonać swoją pracę. Poza tym aktorstwo to zawód ludzi do wynajęcia, więc tam, gdzie mnie los zaniesie, tam się znajduję. W TVN występowałam gościnie w takich serialach, jak „Przepis na życie”, czy „Prawo Agaty”, więc nie dano mi odczuć, że stąd odeszłam.

A czy jesteś gotowa na powrót do show biznesu, na ponowne wejście plotkarskich mediów w twoje życie?

Ja mam wrażenie, że one nigdy z mojego życia nie wyszły. Od kiedy jestem w tym zawodzie jak już raz weszły, tak w nim tkwią. (śmiech)