Anna Sobańda: Co pani sądzi o szaleństwie wokół filmu "50 twarzy Greya"?

Grażyna Torbicka: To faktycznie jest jakiś fenomen, coś niesamowitego się wokół tego filmu dzieje, ale też sporo już na ten temat zostało powiedziane i napisane. Fenomen zaczął się od książki, która stała się bestsellerem, choć nie jest to żadna literatura. Moim zdaniem, to nie jest rzecz, która w jakikolwiek sposób przejdzie do historii. To jest taka chwilowa moda, gadżet, który w danym momencie był potrzebny. Producenci to wyczuli, wiedząc jaki był zysk z książki no i poszło. Nie ma jednak o czym mówić.

Porozmawiajmy zatem o prawdziwym kinie. Czy sukces Małgorzaty Szumowskiej w Berlinie był dla pani zaskoczeniem?

Nie, absolutnie mnie to nie zaskoczyło, ponieważ byłam w Berlinie i już po pierwszym pokazie widziałam, że ten film bardzo się spodobał, trafił do tej europejskiej publiczności. Właściwie każdy znalazł w nim coś dla siebie i co ciekawe, każdy mówił właściwie o innym filmie, który obejrzał. I sama Małgośka przyznaje, że jest jej trudno mówić o czym właściwie ten film jest. I na tym polega siła tego obrazu. Poza tym to lekkie podejście do tematu, prostota mówienia o rzeczach nieprawdopodobnie trudnych pod względem życiowym i psychologicznym powoduje, że faktycznie ten film się wszystkim podobał. Tak więc nie byłam zaskoczona, ale trzeba przyznać, że sukces jest ogromny. Srebrny Niedźwiedź za reżyserię to jest naprawdę najwyższa półka.

Szumowska odbierając nagrodę podkreśliła, że znamiennym jest, że przypadła ona w udziale reżyserce kobiecie. Czy widzi pani w tym jakiś trend? Kobiety zaczynają coraz częściej dochodzić do głosu w światowym kinie?

Jeśli są utalentowane to dochodzą do głosu. Ale trendem bym tego nie nazwała, to jest tylko dobry przykład, że można. Małgośce zależało na powiedzeniu tego, bo ona wie co to znaczy być jednocześnie reżyserem i kobietą. Ona jest przecież mamą dwójki dzieci i jednocześnie producentką filmów, które realizuje. Jest to dla niej na pewno wielka satysfakcja.

Czy wierzy pani w kolejne sukcesy polskiego kina w najbliższym czasie, mam tu na myśli "Idę" i Oscary?

Bardzo wierzę w sukces "Idy", choć przyznam, że może być niespodzianka. My wszyscy myślimy, że to się rozegra między "Idą", a "Lewiatanem", a może tam są jeszcze jakieś inne czarne konie. Jestem jednak przekonana, że "Ida" ma ogromne szanse. Przede wszystkim dlatego, że jest świetnym filmem, a po drugie dlatego, że miała w Stanach Zjednoczonych dystrybucję. Do tej pory żaden polski film tego nie miał i nie było szansy, żeby akademicy o nim usłyszeli. O "Idzie" zaś wszyscy mówią, zdobywa kolejne nagrody i naprawdę ma ogromne szanse na Oscara.

Na świecie "Idą" wszyscy się zachwycają, tymczasem w Polsce pojawiały się słowa krytyki. Co pani o nich sądzi?

Z krytyką spotkał się nie sam film, jako dzieło artystyczne, ale temat, który zresztą jest w tle. Stosunki polsko żydowskie nie są bowiem głównym tematem tego filmu. Poza tym błędem jest ocenianie światowego widza tak nisko, by sądzić, że on odbierze to jeden do jednego i uzna, że tak ogólnie wyglądały relacje polsko żydowskie. Przede wszystkim jednak, to nie jest film o tym. To jest opowieść o dwóch zupełnie różnych kobietach, których los, życie, historia pokierowało w zupełnie różnych kierunkach. Każda z nich musi odnaleźć swoją tożsamość i zdecydować co zrobić z własnym życiem. I właśnie z tego powodu "Ida" podoba się wszędzie, a nie dlatego że tłem jest pewien rozdział z historii Polski.

Wszyscy wiemy, że kocha pani kino, ale czy ulega pani również modzie na seriale? W ostatnim czasie zaczynają one dorównywać produkcjom w wielkiego ekranu.

Rzeczywiście jest coś takiego, że seriale takie jak "House of Cards" czy "Downton Abbey" to są naprawdę znakomite produkcje, to są właściwie filmy. Polskim serialom jeszcze dużo do tego poziomu brakuje, bo w grę wchodzą też inne budżety. Natomiast to, że są coraz częściej robione techniką filmową powoduje, że seriale wchodzą na wyższy stopień. Z tego też powodu, w tym roku po raz pierwszy mamy w Polskiej Akademii Filmowej kategorię Fabularny Serial Filmowy. Tak więc ten poziom na pewno będzie coraz lepszy i dobrze, bo czasy "Isaury" już się skończyły.

W ostatnich dniach stała się pani bohaterką internautów, za sprawą ciętej riposty skierowanej do Jarosława Kuźniara podczas gali Telekamery. Zaskoczył panią ten rozgłos?

Zdziwiło mnie, oczywiście, ale takie rzeczy zdarzają się podczas występów na żywo i takich imprez. Przyznam, że cała sytuacja jest dość zabawna.

Co by nie mówić, utarła pani nosa koledze z konkurencyjnej stacji.

Kolega z konkurencji sam się o to prosił, bo nagle, z ironicznym tonem wyraził się na temat telewizji publicznej. Wówczas mój patriotyzm lokalny się odezwał i stało się to, co się stało.

>>>Czytaj więcej: Cięta riposta Torbickiej zgasiła Kuźniara [WIDEO]

Została pani bohaterką Internetu, bo nagranie z tą wymianą zdań błyskawicznie stało się hitem.

No właśnie dopiero się o tym dowiedziałam. Widzi pani, jak to nigdy nie wiadomo, kiedy można trafić na pierwsze strony sieci. (śmiech).

Na zakończenie chciałabym zapytać o głośny w ostatnich dniach temat afery wokół Kamila Durczoka. Rozpoczęła się ona bowiem dyskusją na temat mobbingu i molestowania w mediach. Karolina Korwin-Piotrowska stwierdziła nawet, że w tej branży jest to powszechny i poważny problem. Czy pani by się z tym zgodziła?

To jest rzecz stara jak świat. Niedawno zostało to nazwane mobbingiem, ale istnieje od zawsze i to, że się takie zjawiska obecnie piętnuje to bardzo dobrze. To jest bowiem absolutnie szkodliwe i nie powinno mieć miejsca. Z drugiej strony rozumiem też ludzi, którzy czasami boją się zaświadczyć, że tego rodzaju sytuacja miała miejsce. Ale tym bardziej, kiedy znajdzie się ktoś, kto ma odwagę o tym mówić i stawić temu czoła, trzeba mu bardzo pomóc i go w tym wspierać.

A jak skomentowałaby pani samą sprawę Kamila Durczoka?

O tym nie chcę mówić, ponieważ to, co zostało to przedstawione w tygodniku "Wprost" nie jest dla mnie żadnym dowodem, ani żadnym konkretnym argumentem, z którym można byłoby dyskutować. Nie ma więc czego komentować.

>>>Czytaj także: Tygodnik "Wprost" pisze o "ciemnej stronie Kamila Durczoka"

Grażyna Torbicka - polska prezenterka telewizyjna, konferansjerka, dziennikarka, autorka programów. Od 32 lat związana z Telewizją Polską.