W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" aktor zdradził, że we własnym małżeństwie czuje się tak komfortowo, iż nie wyobraża sobie, że mógłby coś w tej kwestii zmieniać:

Reklama

Kiedyś przeczytałem zdanie, że mężczyzna najlepiej czuje się przy kobiecie, przy której spokojnie może się zdrzemnąć. Podpisuję się pod tym. I dodam, że jeśli jeszcze można z nią pogadać, to już jest super. Czasami brzuch wciągnę, ale ja mam ten komfort, że nie muszę niczego udawać. Poza tym i tak zostałbym natychmiast przeczytany i byłoby jeszcze gorzej - mówi. Są związki, które nie wymagają takiego udawania, bo od razu trafiają w sedno. I nie ma w nich "ciu, ciu, ciu", tylko permanentna orka. Walka o życie. O podział ról, o strefę wpływów. Najczęściej faceci odpuszczają. (...) Ja bym chciał poznać kobietę, z którą jestem, a to nie jest proces obliczony na pięć, dziesięć czy piętnaście lat. A skoro odbijam się w niej jak w lustrze, to poznając ją, poznaję siebie. Chciałbym uczynić relację z nią możliwie najbardziej pełną, czerpać z niej maksymalnie dużo wiedzy o sobie. Gdybym zmieniał partnerki, nigdy bym tego nie osiągnął, bo przerabiałbym tę samą lekcję i dochodził do tego samego punktu.

Kiedy redaktorka podsumowała wypowiedź aktora słowami, iż jest monogamistą, ten zaskoczył ją taką odpowiedzią:

Nie, żaden facet nie jest monogamistą, ale robię wszystko, żeby nim być.

Czy Robert Więckiewicz ma rację twierdząc, że mężczyźni nie są monogamistami?