Powodem krytyki Moniki Zamachowskiej jest wywiad, jakiego tuż po ślubie ze Zbigniewem Zamachowskim, udzieliła magazynowi "Viva!". Dziennikarka opowiedziała w nim między innymi o tym, że jej mąż w swoim poprzednim małżeństwie był traktowany, jak przesuwany z kąta w kąt stary mebel i dopiero u jej boku znów stał się mężczyzną i odzyskał radość życia.

Na takie wynurzenia nowej żony ojca, zareagowały milczące dotąd dzieci Zamachowskiego, które w dosadnym liście otwartym skierowanym do Moniki Zamachowskiej, sprzeciwiły się jej medialnym wypowiedziom na temat swój oraz ich mamy, zaznaczyły, że nie tworzą wraz z partnerką taty rodziny i nie chcą jej widywać.

Teraz, wywiad pani Zamachowskiej, skomentowała także Ewa Minge:

Kupiłam jedną gazetę i przeczytałam jeden wywiad..... Cholera! Choć ciśnie mi się ostrzej.....i mniej kulturalnie... Nie potrafie zrozumieć dlaczego kobiety muszą tak dosadnie i groteskowo eksponować swoją zdobycz....miłość...upokarzając przy tym inną kobietę???? O co chodzi w tej miłości,ktorą trzeba eksponować począwszy od zdrady całej Polsce? Rozumiem kryzysy,rozumiem nawet zdradę...rozumiem chęć posiadania Mistrza na własność i "odkurzenie go"....ale dlaczego przy tym wszystkim konieczne jest dowalanie innej kobiecie,mazanie po przeszłości człowieka,który tak naprawdę nikomu,niczego nie zawinił, bo nawet jeżeli nie wybudowała piedestału pod pomnik swojego męża i ojca dzieci to konsekwentnie dźwigała rzeczywistość matki czwórki dzieci i żony męża, który jak się dowiadujemy z wywiadu zdradzał.....był nieszczęśliwy i nie przechodził przez upływ czasu. Nie znam ludzi ale ciśnie się w mojej głowie na podstawie lektury obraz jakiegoś horroru, który to ambitnie przerwała wielka miłość i fascynacja. Kto wie....moze i tak było ale czy faktycznie trzeba z tym lecieć do mediów? Czy ta czwórka dzieci nie ma dość tej odgrzewanej telenoweli, która boli pewnie jak cholera?! Czy ta była żona zasłużyła poswięcając kawał życia na to by dzisiaj dowiedzieć się z gazety, że unieszczęśliwiła człowieka, ktorego jak domniemam kochała? ...... A wystarczyło pominąć osoby trzecie, nie budować punktu odniesienia z przeszłosci i opowiedzieć nam...czytelnikom jak to jest teraz wspaniale i moze przy okazji przeprosić i tak troche podswiadomie...zakopac topór wojenny tym sposobem i dac szanse wszystkim na częściową choć normalność...np.takie zdanie : Zakochaliśmy się...coż odwieczna potęga miłości. Nabroiliśmy...przepraszamy. Nawet najpiękniejsze historie kiedys zabija proza życia.... Przeszłość zawsze bedzie dla nas ważna i pełna szacunku ale nie potrafiliśmy od pierwszej chwili żyć bez siebie..... - napisała na swoim profilu na Facebooku Ewa Minge [pisownia oryginalna]