Małżeństwo Edyty Górniak i Dariusza Krupy trwało 5 lat i zaowocowało wspólnym synem, Allanem. Okazuje się jednak, że piosenkarka już przed ślubem wiedziała, że "źle ulokowała uczucia". Ten sekret wyjawiła w wywiadzie, jakiego udzieliła Łukaszowi Jakóbiakowi:

Reklama

To było smutne dosyć, takie przebudzenie. To się często ponoć zdarza i to nie tylko w filmach. Jest już ten moment, że wszyscy są zaangażowani, są już wydane pieniądze, rozesłane zaproszenia i wtedy człowiek myśli, kurde, co ja mam powiedzieć wszystkim? Powiedzieć wszystkim prawdę, powiedzieć, że mam wątpliwości? Kiepska sprawa. Pomyślałam, że będę się później tym martwić. Bo ja chcę być taka poczciwa i nikomu nie robić krzywdy i najpierw myślę o innych, a potem o sobie.

Zapytana, czy nie uważa, że odwołanie ślubu miałoby mniejsze konsekwencje, niż składanie przysięgi małżeńskiej wbrew sobie, odparła:

Nie miałabym wtedy syna, który jest całym moim życiem i światem i daje mi równowagę, która była mi bardzo potrzebna. Skoro nikt inny, ani ja sama nie potrafiłam dać sobie tej równowagi, to macierzyństwo mi ją zapewniło. Taka była cena widocznie. Tak myślę o tym teraz.