Dotychczas, wypowiadając się na temat Edyty Górniak, Korwin-Piotrowska nie miała zbyt wiele dobrego do powiedzenia. Dziennikarka zarzucała artystce między innymi marnowanie talentu i niedojrzałość emocjonalną. Tym razem jednak, pochwaliła divę za to, w jaki sposób rozprawiła się z jednym z dziennikarzy.

Reklama

Konkretnie chodzi o szeroko komentowane w mediach starcie Górniak z Robertem Patoletą, redaktorem robiącym wywiady z gwiazdami dla portalu wideoportal.pl oraz wp.pl. Edyta zgodziła się porozmawiać z nim na konferencji programu "The Voice of Poland", jednak zamiast odpowiadać na pytania dziennikarza, zmyła mu głowę za to, że w wywiadzie z Robertem Kozyrą nazwał ją celebrytką.

Zachowanie Górniak bardzo spodobało się Karolinie Korwin-Piotrowskiej:

Następuje hekatomba. Coś, na co - bez przesady - polski szołbiznes i media czekały wiele lat. Oglądam ze zdumieniem i mam ochotę przyklasnąć każdemu słowu, które wypowiada Górniak z kamienną twarzą i stalowym wzrokiem wlepionym w wijącego się jak piskorz pana z mikrofonem. Ktoś powiedział "Koniec świata KKP chwali Górniak", ale nie można inaczej. Moim zdaniem nastąpił przełom. Ktoś wreszcie nie wytrzymał i nie jest to tania podfruwajka, ale gwiazda dużej rangi (...) Edyta Górniak punkt po punkcie, zdanie po zdaniu perfekcyjnie miażdży dziennikarza. Ma rację od początku do końca, a jej mocne i nawet trochę teatralne wyjście z kadru jest kropką nad i tej żenującej (ale nie dla niej!) sytuacji. Górniak zrobiła to, na co większość nie miała odwagi - zachwyca się dziennikarka w rozmowie z "Party".

Korwin-Piotrowska wyznała, że sama spotkała się ostatnio z głupotą dziennikarzy:

Kiedy wydałam książkę i udzielałam wywiadów promocyjnych, po raz pierwszy z taką mocą zetknęłam się z tym, o czym się mówi od lat - z głupotą dziennikarzy. Wiele razy miałam ochotę przerwać wywiad, ale bałam się, że zostanę uznana za nadętą gwiazdunię. Kiedy jeden wywiad wstrzymałam, bo naprawdę czegoś takiego nie widziałam w długim dziennikarskim życiu, przeczytałam potem taką recenzję na temat mnie i mojej książki, że ręce mi opadły - opowiedziała.