W najnowszym numerze "Gali", dziennikarka i podróżniczka wyznała, że zawsze marzyła o wychowywaniu dziewczynki:

Reklama

Przyznaję, że marzyłam o córce. Żartowałam nawet, że nie mogłabym usługiwać żadnemu mężczyźnie, nawet gdyby to był mój syn (śmiech) Ja po prostu wiedziałam, że chciałabym wychować i przygotować do życia kobietę - wyznała.

Wojciechowska zdradziła, że nie stosuje wobec swojej córeczki kar cielesnych. Jej zdaniem, taka metoda wychowawcza świadczy o słabości rodziców:

Nie krzyczę, nigdy też nie uderzyłam Marysi. Wydaje mi się, że klaps to byłby objaw absolutnej słabości, bezsilności. To porażka, jeśli rodzic musi sięgnąć do kary cielesnej - twierdzi.

Dziennikarka opowiedziała także, jak dużym zaskoczeniem była dla niej ciąża:

Z medycznego punktu widzenia nie powinnam mieć dziecka, lekarze powiedzieli mi, że raczej nie mam na to szans. To jest dar od losu, jakkolwiek byłam przerażona faktem, że jednak zostanę mamą. Miałam już wtedy w planach wspinaczkę na Elbrus i dowiedziałam się o tym, że jestem w ciąży dzień przed wylotem. Postanowiłam mimo to wszystko lecieć. Podczas wspinaczki wymiotowałam i nie wiedziałam już, czy to z powodu choroby wysokościowej, czy ciąży... - wspomina Martyna Wojciechowska.