W programie "Studio Weekend" Maria Wiktoria Wałęsa wyznała Krzysztofowi Ibiszowi, że był taki czas, kiedy media zbyt mocno wtargnęły w jej życie prywatne:

Reklama

Nikt nie szkoli takich osób jak ja - na co można sobie pozwolić, a na co nie... Ja byłam bardzo naiwna, bo chciałam dawać całą siebie. Teraz widzę to jako błędy i nie popełniłabym ich jeszcze raz. Teraz wokół mnie jest sporo specjalistów i ludzi, którzy mi radzą. Bardzo żałuję, że nie poznałam ich 5 lat temu - powiedziała Wałęsa.

Krzysztof Ibisz w rozmowie poruszył też temat rzekomego zadłużenia Marii Wiktorii na kwotę 85 tys. PLN. Sprawa związana jest z butikiem prowadzonym przez córkę byłego prezydenta RP w gdańskiej galerii handlowej:

Tabloidy się rozpisują, a ja formalnie nie zostałam jeszcze o niczym powiadomiona. Wszystkie informacje są jeszcze w przestrzeni fantazji. Oczywiście bardzo poważnie podchodzę do tej sprawy i robię wszystko, żeby ją wyjaśnić. Wszystko jest w trakcie wyjaśniania. Na razie nie chcę o tym mówić. Ze względu na medialny szum musiałam zająć się tą sprawą. W mojej świadomości tego nie było. Spółka z o.o. wymaga bardzo ścisłej współpracy z księgowymi i prawnikami. U mnie 6 lat temu ta współpraca zawiodła. Jeżeli są jakieś zaniedbania lub błędy, to jestem w trakcie ich wyjaśniania…

W tej dość intymnej rozmowie nie dało uciec się też od tematu narzeczonych celebrytki, którzy ponoć, jak pisała prasa, mieli do czynienia z prawem.
Ja nie zaglądam w kartoteki osób, które spotykam. Kocham człowieka, a nie jego przeszłość. Każdy popełnia błędy - powiedziała Wałęsa.

Na koniec zapytana: czy ma szczęście w miłości - bez namysłu odpowiedziała:
Mam szczęście w miłości i jestem bardzo zakochana. Błędy się naprawia, wyciąga z nich wnioski i idzie się do przodu.