Piotr Adamczyk przez długi czas był kawalerem. Kiedy w końcu zdecydował się na małżeństwo z piękną Kate Rozz, od razu wcielił się w rolę głowy rodziny i pokochał nie tylko żonę, ale również dwójkę jej dzieci z poprzedniego związku. Niestety, jak donosi "Fakt", ukochana Adamczyka nie jest typem strażniczki domowego ogniska i we wspólnym domu bywa niezwykle rzadko: 

Piotr od początku wiedział, że Kasia ma zawodowe zobowiązania we Francji i że właśnie tam uczy się jej córka. Jeszcze przed ślubem ustalili, że będą prowadzić dwa domy – zdradza "Faktowi" znajomy aktora. – Tymczasem Kasia w ich polskim domu jest raczej gościem. Piotr ma dość powrotów do wiecznie pustego mieszkania. Nie po to brał ślub, żeby wieść samotne życie – dodaje informator.

W końcu czara goryczy się przelała. Gwiazdor wyznał ponoć ukochanej wszystko, co leżało mu na duszy. Przed wyjazdem Kate na wakacje z dziećmi postawił jej ultimatum – ma przemyśleć przyszłość ich związku. Jeśli chce, by małżeństwo przetrwało, powinna pozamykać większość swoich spraw zagranicą i jeździła tam tylko w pilnych przypadkach.

On nie oczekuje, że Kasia rzuci wszystko, ale chce, by ograniczyła swoje wyjazdy do minimum – twierdzi informator "Faktu".
Tabloid przypomina także, że jakiś czas temu były mąż Kate wypowiedział się na temat jej nowego związku z Adamczykiem:

Jedynym powodem, dla którego moja była żona nie mieszka w Polsce z nowym mężem, jest fakt, że tego nie chce (...). Problemem jest to, że jej zdaniem powrót do Polski oznaczałby stanie się jego więźniem i utratę niezależności. Ona chce pozostać wolną osobą, robić to, co chce – powiedział dla jednego z portali internetowych Jean-Manuel Rozan.

Czy Piotrowi Adamczykowi uda się ściągnąć żonę na stałe do Polski?

>>>Czytaj także: Kryzys? Liszowska ma dość latania do męża!