- W Los Angeles czuję się, jakbym cały czas udawała i musiała grać w jakimś filmie. Zajmuję się rzeczami, które w każdym innym mieście byłyby postrzegane, jako dziwne. W domu, w Kanadzie czuję się totalnie zrelaksowana. Włosy mam związane w kucyk, noszę koszulę flanelową mojego taty i tak sobie biegam. To jest fantastyczne. Wtedy jestem naprawdę szczęśliwa - wyznała gwiazda "Słonecznego patrolu".

Reklama

Dlatego właśnie aktorka poważnie zastanawia się nad sprzedażą domu w Los Angeles.

- Myślę, że ludzie, którzy pochodzą stąd, często nie wiedzą, że jest jeszcze całkowicie inne życie. Wiem, że to miasto nie jest autentyczne i ludzie w nim żyjący też nie do końca są sobą - dodała.

W jednym z wywiadów wyznała również, że denerwują ją opinie, w których słyszy, że jest głupsza od nich aktorek, tylko dlatego, że pozowała dla "Playboy'a".

- To krzywdzące. I nawet nie zależy mi tutaj o opinii o mnie, ale jest na pewno przykro moim dzieciom, jak coś takiego słyszą. Zwłaszcza, że mam naprawdę inteligentne dzieciaki - zaznaczyła Pamela Anderson.