Mariusz Szczygieł przez kilka ładnych lat prowadził talk-show "Na każdy temat" w stacji Polsat.

Program ten był bardzo nowatorskim formatem w latach 90., w którym bohaterowie odpowiadali czasem na bardzo intymne pytania.

Na pewno nie zapomnę odcinka z gośćmi o bardzo niskim wzroście, którzy wystąpili w telewizji po raz pierwszy. Wtedy nazywaliśmy ich "karłami", dziś mówi się: "niskorośli". Pani, która pojawiła się wraz z mężem, kilka dni później dziękowała mi przez telefon za... podanie ręki. Dla nich to było niezwykle ważne, bo rzadko spotykali się wtedy z takim gestem, "nas się traktuje jak dzieci" - mówiła. Okazało się, że po programie ludzie na osiedlu zaczęli inaczej się do nich zwracać, inaczej na nich spoglądać - wspomina Szczygieł w rozmowie z Plejadą.

Reklama

Nie zapomnę też kobiet po mastektomii, które wystąpiły z nie zasłoniętą twarzą. Jak na tamte czasy, czyli połowę lat 90., było to zupełne novum. Odebrałem je jako prawdziwe bohaterki, niezwykle odważne kobiety, które w czasach wszechobecnego skrępowania nie obawiały się opowiedzieć o chorobie nowotworowej i zdradzić, że nie mają piersi. To było niesamowite - dodał.

Szczygieł przyznał, że był jeden temat, którego przez lata nie poruszył.

Przez sześć i pół roku prowadzenia talk-show był jeden temat, którego świadomie nie podjąłem - nigdy nie poprowadziłem żadnego programu o gejach. Wynikało to z tego, że byłem wtedy gejem niewyoutowanym, a nie chciałem zadawać pytań z pozycji hetero. Byłoby to wbrew sobie. A na coming out nie byłem jeszcze gotowy. Zdecydowałem więc nie podejmować w ogóle tematu - wyznał.