Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że wobec Dody złamany został zapis, który gwarantuje każdemu prawo do wolności i wyrażania opinii. Polska ma wypłacić piosenkarce 10 tys. euro kary.

Reklama

Cała sprawa to pokłosie wywiadu, którego Dorota "Doda" Rabczewska udzieliła dziennikowi.pl. Gwiazda mówiła m.in., że w Biblii jest zapis stworzenia świata w siedem dni, a nie ma np. nic o dinozaurach.

Dziennikarka spytała ją "czy bardziej wierzy w dinozaury niż Biblię". Doda odpowiedziała: Wierzę w to, co jest. W to, co przyniosła nam nasza matka Ziemia podczas wykopalisk, są na to dowody. Ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś tam napruty winem i palący jakieś zioła.

Reklama

Do prokuratury wpłynęło po tym wywiadzie doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znieważenia przedmiotu czci religijnej i obrażenia uczuć religijnych. Doda została ukarana w styczniu 2012 r. przez Sąd Rejonowy Warszawa- Mokotów w styczniu 2012 r. kwotą 5 tys. zł grzywny .Piosenkarka odwołała się od wyroku. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał jednak wyrok.

Potem Rabczewska wniosła skargę do TK, ale została ona odrzucona. Wtedy zwróciła się ona do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który przyjął sprawę do rozpatrzenia w 2017 roku. Dziś Trybunał wydał wyrok.