Podczas ostatniej rozmowy z Żurnalistą opowiedziała o nierównościach, z jakimi spotykają się kobiety w biznesie.

Jeżeli chodzi o zarządy dużych firm, tych największych firm, to procentowość kobiet zasiadających w zarządach i radach nadzorczych to tylko 17 procent. Kobiety nie aplikują na wyższe stanowiska, nie wierzą w siebie, że dadzą radę, kiedy fantastycznie dadzą. Badania wykazały, że kobiety stojące na czele dużych firm w krajach wysokorozwiniętych przynoszą kilkadziesiąt procent zysku więcej - powiedziała Przetakiewicz.

Reklama

Jej zdaniem to wina wychowania kobiet i wpajania im, że nie powinny wychylać się ze swoim zdaniem.

To wina stereotypów, starego myślenia. Kobiety nie wierzą w siebie. Na przykład, jeśli są trzy wymogi na wyższe stanowisko, a kobieta będzie spełniać dziesięć, to uzna, że jeszcze przydałby jej się jedenasty. Mężczyzna spełnia jedno i on aplikuje, a ona nie - wyjaśniła.

Przetakiewicz przyznaje, że nie dałaby pracy heteroseksualnemu mężczyźnie. W jej firmie pracują głównie kobiety i osoby ze społeczności LGBT+.

Facetom brakuje wrażliwości i empatii. (...) Kiedy nie umiesz czytać ludzkich emocji, to pracuje ci się gorzej. Będziesz tłumaczył komuś coś, co jest oczywiste dla innych. Można posądzić mnie o pewną nietolerancję. Ja od samego początku mówiłam, że przyjmujemy do pracy tylko kobiety oraz ludzi LGBT. Żadnych heteroseksualnych facetów, bo to w ogóle nie ma sensu. Nie dogadamy się z nimi. Nie w tej branży - mówi.