Na Instagramie Kalczyńska zamieściła zdjęcie kalendarza Adwentowego.

Reklama

W niektórych okienkach brakowało czekoladek. W opisie dziennikarka przyznała, że grudzień jest dla jej rodziny trudnym czasem.

Okazuje się, że jej dwójka dzieci - Jaś i Krysia - przebywa w szpitalu.

Tęsknotę za domem odliczają numerkami wydłubywanych czekoladek. Życzę wam moje kochane dzieci, żeby Mikołaj jutro przyleciał do was przez komin i zostawił wam upominki także w moim imieniu. Na pewno mu się uda, bo Mikołaj nie przenosi wirusów (on w ogóle nie choruje) i z pewnością wpuszczą go do waszego szpitala - napisała.

Reklama

W rozmowie z Plejadą dziennikarka przyznała, że post był smutny, ale zamieściła go, by wesprzeć w ten sposób innych rodziców.

- Mikołajki natchnęły mnie, żeby podzielić się swoją historią i wesprzeć rodziców, którzy mają sytuację podobną do mojej. Na co dzień o tym nie myślimy, bo skupiamy się na przyjemnościach i takich chwilach radości, a to właśnie moment na to, żeby pomyśleć o ludziach, którzy nie mogą razem z nami spędzić tego dnia, chociaż bardzo by chcieli. To radosny dzień głównie dla dzieci, bo to przede wszystkim ich obdarowujemy prezentami, a w wielu sytuacjach jest to niemożliwe. Właśnie mnie to spotkało, dlatego zamieściłam taki post - powiedziała Anna Kalczyńska.

Reklama

Dodała, że dzieci czują się dobrze.

Nic złego się nie dzieje. Proszę się nie niepokoić, nie martwić. Moje dzieci są w warunkach szpitalnych, ale nic konkretnego im nie dolega. Niestety to proces rehabilitacyjny, który jest długotrwały. Ta sytuacja może potrwać kilka tygodni, a wszyscy jesteśmy w warunkach pandemicznych, co się często wiąże z tym, że nie można przebywać w szpitalach - wyznała.

Czują się dobrze. Bardzo tęsknią, szczególnie w takim dniu jak Mikołajki. Chcieliby być w domu, ale nie jesteśmy w stanie im tego zapewnić - powiedziała.