W ubiegłym roku, podczas pandemii, zdecydował się wydać swoją trzecią płytę "Wracaj". Nie żałuje tej decyzji. Ma przygotowaną już kolejną płytę, którą zamierza wypuścić na rynek w przyszłym roku. Natomiast brakowało mu występów i kontaktu z publicznością.

Reklama

Emocjonalnie na pewno to było wyzwanie, bo wiadomo, mieliśmy premierę płyty w pandemii, a jeżeli nie można koncertować, to płyta jeszcze nie dostaje takiego prawdziwego życia. Wobec czego dopiero teraz, jak zaczęliśmy koncertować, to możemy się skonfrontować ze słuchaczami i te piosenki nabierają życia - wyznał.

On sam nie narzeka, ale zwraca uwagę na muzyków oraz osoby obsługujące koncerty, którzy czasie lockdownu nie mieli pracy i nie otrzymywali wynagrodzenia.

To jest bardzo złożony problem. Przez półtora roku wybitni muzycy nie mieli za co żyć. Wobec czego byłbym hipokrytą, gdybym się wypowiadał w swoim imieniu, ale trzeba pamiętać o sidemanach, o całej technice, o chłopakach od światła. I to jest prawdziwy problem, a nie Domagała. Wywalone miejcie na Domagałę, on se da radę - dodał.