Nam też kiedyś ktoś bardzo mocno pomógł, bardzo często czerpaliśmy pomoc od innych ludzi. Uważamy, że szczęścia w życiu się nie posiada na stałe, my szczęście tylko pożyczamy. Należy podać je dalej, wtedy do nas wróci. Nie jest to prosty też dla nas proces, nie ukrywamy. Nie ukrywam, że jest to dla nas wyzwanie, ale mamy wielką wiarę w Tomka - powiedział Rafał Collins.

Reklama

Dodał, że jest pod wrażeniem hartu ducha Komendy.

Na pewno jest bardzo ambitny, na pewno chce czynny brać udział w projekcie, który mu zaproponowaliśmy my, na pewno chce szybko zrobić prawo jazdy. (...) Wybrał pracę najtrudniejszą dla siebie, ponieważ sam jeszcze potrzebuje opieki psychologicznej, a już deklaruje chęć pomocy innym, kiedy tylko stanie na nogi - powiedział.

Komenda będzie pracował na rzecz fundacji braci Collins - wkrótce obejmie stanowisko specjalisty do spraw adaptacji społecznej osób niesłusznie skazanych.

To była impulsywna sytuacja. Był to wyraz frustracji ze strony naszej wobec państwa, w którym żyjemy, które nie potrafi zapewnić podstawowych rzeczy. Po prostu wypuszcza człowieka po 18. latach, który niewinny siedział w więzieniu. W pewnym sensie musimy jako prywatne osoby wyręczać państwo polskie, co jest żałosne, ale chcemy pomóc człowiekowi, tak po ludzku pomóc człowiekowi - powiedział Collins.

Tomasz Komenda, który niesłusznie został skazany za gwałt i morderstwo, w 2018 roku wyszedł z więzienia.

Od tamtego czasu próbuje prowadzić normalne życie. Podczas premiery filmu "25 lat niewinności. Sprawa Tomasza Komendy" oświadczył się swojej dziewczynie. Para spodziewa się dziecka.

Po wyjściu z zakładu karnego mężczyzna podjął pracę w myjni samochodowej.

Szybko okazało się, że kierownik widzi w nim sposób na reklamę zakładu.

W rozmowie z wp.pl nie ukrywał, że ludzie wykorzystują go pomimo tragedii, jaką przeżył.

Ostatecznie postanowił zwolnić się z pracy.

Jak się okazało, że przyciągam klientów, to nie wolno mi było zejść ze stanowiska, nawet żeby iść do łazienki. (...) Nieraz musiałem uciekać, żeby skoczyć do toalety, bo szef chciał, żebym przez dziesięć godzin był na swoim miejscu i pokazywał się ludziom – mówił Komenda.

Na to, co mężczyzna opowiedział zareagował Rafał Collins, który postanowił zaproponować mu normalną i legalną pracę.

Zszokowała mnie wypowiedź Tomka Komendy o tym, że w myjni pracodawca go wykorzystywał… Niewiarygodne… Sam wiem jak to jest, byłem wykorzystywany przez pracodawcę podczas pracy na zmywaku – napisał na swoim profilu na Instagramie Rafał Collins.

Reklama

Tomku, nie znamy się i nie mam do ciebie kontaktu, wobec czego napiszę tutaj z nadzieją że wiadomość do ciebie dotrze. Chce ci zaoferować spokojną, legalną, przyjemną i uczciwie opłaconą pracę, u nas zawsze dodatkowa para rąk się przyda, a ktoś taki jak ty zasługuje przynajmniej na spokój i porządną robotę - dodał.

Teraz okazuje się, że Tomasz Komenda przyjął propozycję pracy.

Bardzo miło mi poinformować, iż z dniem dzisiejszym rozpoczęliśmy współpracę z Tomkiem Komendą - napisał Rafał, publikując serię zdjęć z nowym pracownikiem. Tomek miał do wyboru zatrudnienie w trzech spółkach, którymi kieruję: studio tuningu pojazdów, restaurację w Warszawie lub pracę w naszej fundacji. Na szczęście bez wahania wybrał pracę w Fundacji Braci Collins, z czego osobiście bardzo się cieszę. Funkcja jaką będzie sprawować, to Specjalista do spraw adaptacji społecznej osób niesłusznie skazanych. Dzięki takiemu rodzajowi pracy Tomek będzie miał wokół siebie wąskie grono ludzi, nie będzie musiał codziennie stawać do setek zdjęć, tak jak to było na myjni, w której pracował. Tomek dostanie od nas szansę na rozwój, początkowo w zakresie jego obowiązków będzie leżał jedynie jego rozwój osobisty - napisał.

Mamy pełną świadomość, iż ma trochę do nadrobienia i musimy mu dać trochę czasu na pełną, obopólną współpracę. Aby biegać, należy umieć na początek dobrze chodzić, wobec czego współpraca rozpocznie się od różnych kursów (m.in. prawa jazdy), oraz opieki psychologicznej, ponieważ państwo nawet o to nie zadbało, powyższe aktywności przygotują go do lepszej współpracy. Ponadto Tomek będzie pracował z domu, tak aby nie musiał opuszczać otoczenia, które zna i w którym czuje się komfortowo, w gronie rodzinnym blisko narzeczonej i dziecka, które wkrótce przyjdzie na świat, tymczasem nasza współpraca zapewni jego rodzinie spokojne życie bez konieczności martwienia się o rachunki czy inne opłaty. Umówiliśmy się z Tomkiem, że będzie sam decydował, w którym momencie będzie w stanie udźwignąć duży projekt - napisał Collins.

Rafał wyjawił, że zamierza zainwestować w nowego pracownika, tak, aby Tomek w możliwie najkrótszym czasie mógł wdrożyć się w nowe zajęcie. Zaznaczył, że da mu tyle czasu, ile potrzebuje na wdrożenie się w nowe obowiązki.

Nie ukrywamy, że nasza współpraca w zakresie, w jakim ją planujemy, jest dla nas nowością i będziemy musieli nieco zrestrukturyzować nasze plany, na szczęście dzięki ludziom, którzy nas otaczają mamy możliwości, które nam na to pozwalają. Uzgodniliśmy z Tomkiem, iż wypowiadamy się na temat tej sprawy jedynie do końca tego tygodnia, po czym odmawiać będziemy komentarzy, celem uzyskania spokoju potrzebnego Tomkowi oraz nam, aby nasza współpraca dobrze się ułożyła. A tak totalnie od siebie dodam tylko, że jest to straszna farsa, iż Tomek wciąż czeka na zadośćuczynienie od Państwa i musiał pracować po myjniach... - napisał.

Bracia Collins prowadzą własny kanał motoryzacyjny i współpracują z największymi stacjami telewizyjnymi w Polsce. Założyli własny warsztat samochodowy, który cieszy się sporą popularnością wśród gwiazd, m.in. Wojtka Szczęsnego, Mariusza Pudzianowskiego i Piotra Stramowskiego.