Badania potwierdzające taką zależność przeprowadzono w USA. Analizowano kariery zawodowe absolwentów szkół średnich. Okazało się, że osoby aktywne fizycznie zarabiały średnio od 5 do 15 proc. więcej niż ich niećwiczący rówieśnicy. Jak jest geneza tej zależności? Badacze wyszli od tego, że sport wymaga odporności psychicznej i zdolności do pokonywania wewnętrznych barier. To taka rozrywka „dla twardzieli”. I stąd już tylko jeden krok do prostego porównania: sukces zawodowy jest podobny do rywalizacji o miejsce na podium.

Ankietowanych pytano, którzy pracownicy najczęściej zdradzają cechy przywódcze, odznaczają się wyższą samooceną i lepiej zarządzają swoim czasem. Odpowiedź była jednoznaczna: to ci, którzy regularnie uprawiali sport. Potwierdza te „amerykańskie” wnioski Dominik Śliwowski, członek zarządu ITP SA., dyrektor generalny Technogym.

Osoby, które regularnie ćwiczą są bardziej wytrwałe w przeciwnościach, lepiej ukierunkowane na cel i bardziej gotowe konkurować z innymi. Wszystko to sprawia, że zdobywają lepiej płatne stanowiska. Potwierdzają to nasze obserwacje rynku — wyjaśnia Śliwowski.

Wiadomość o zbawiennym wpływie sportu na zawartość portfela byłby może tylko jedną z sensacji sezonu ogórkowego gdyby nie placówka naukowa, która ogłosiła te rewelacje. Cornell University to jeden z ośmiu prestiżowych uczelni amerykańskich skupionych w tzw. Ivy League (Liga Bluszczowa). Są w niej m.in. uniwersytety: Harvarda, Columbia, Yale i Princeton, a więc ośrodki o najpoważniejszym dorobku naukowym, wyjątkowo często z noblowskim laurem. Skoro ogłoszono, że uprawianie sportu sprzyja wyższym zarobkom to jest to nowy kanon.

W Polsce poważnych studiów w tej materii jeszcze nie prowadzono, ale wyniki na pewno będą zbliżone. Globalne korporacje, które wyznaczają standardy praktycznie w każdej dziedzinie dotyczącej zasobów ludzkich, rządzą się u nas prawami takimi jak w Nowym Jorku, Hongkongu czy Paryżu i Berlinie. Jedyne co może nas różnić, to niewielkie opóźnienie w implementacji światowych wzorów i trendów.

Globalna moda na aktywność fizyczną dotarła do nas z pewnym opóźnieniem, ale z każdym rokiem znacząco zmniejszamy dystans w stosunku do liderujących w Europie Niemców, Szwajcarów i Skandynawów. Polacy coraz chętniej korzystają np. z klubów fitness. Już blisko 3 mln z nas należy do jednego z 2,5 tysiąca klubów fitness i trenuje w nich pod okiem profesjonalnych trenerów często na sprzęcie identycznym z tym ustawionym w salach np. New York Athletic Club.

Inne dane także sytuują nas w gronie państw o nowoczesnym podejściu do aktywności fizycznej. Według badania Eurobarometr prowadzonego systematycznie przez Komisję Europejską, ponad 40 proc. z nas uprawia sport przynajmniej raz w tygodniu (jeszcze w 2010 r. było to zaledwie 25 proc.!)

Częściej ćwiczą ludzie młodsi, lepiej wykształceni, lepiej oceniający swoją sytuację materialną. Aktywni fizycznie są mieszkańcy miast, a także kadra kierownicza i specjaliści z wyższym wykształceniem. Jeżeli zauważamy wzrost popularności niektórych form aktywności fizycznej, to głównie w tych wskazanych wyżej grupach, a nie w całym społeczeństwie — zwraca uwagę dr Krzysztof Puchalski, socjolog zdrowia z SWPS.

Podobnie jak na świecie, najbardziej aktywni są mieszkańcy większych aglomeracji, przede wszystkim ze względu na duży wybór obiektów sportowych i proponowanych zajęć ale także nasycenie rynku pracy przez korporacje coraz powszechniej oferujące jako podstawowe świadczenie pozapłacowe karty sportowe (np. MultiSport). Aktywny tryb życia staje się coraz bardziej popularny. Najczęściej chodzimy na siłownię, fitness i basen.