Słoneczne, wiosenne dni sprzyjają aktywnościom fizycznym na świeżym powietrzu, a szczególnie „sportom na kółkach”. Może to być nie tylko wspaniała zabawa, ale i sposób na wymodelowanie sylwetki. Godzina jazdy na rolkach to około 500 spalonych kalorii, deskorolce – 350, a na rowerze – aż 650 kcal. Rolki, rower czy deskorolka to sporty, które można uprawiać w różnym wieku – wszystko zależy od umiejętności i możliwości. Wiążą się z nimi niestety także kontuzje, dlatego zaleca się ostrożność i rozwagę.

Niezbędnik sportowca

Aby uniknąć urazów, pamiętajmy o odpowiedniej rozgrzewce i przygotowaniu organizmu do wysiłku fizycznego. W przypadku jazdy na rolkach, deskorolce czy rowerze istotny jest również odpowiedni sprzęt. Warto kupować go z głową, kierując się podpowiedziami ekspertów – będzie nam wówczas dobrze służył przez kilka sezonów, ale co najważniejsze zapewni bezpieczeństwo:

* w przypadku rolek ważny jest dobór obuwia – but powinien być dopasowany i odpowiednio sztywny, by chronić staw skokowy;

* rowerzysta musi pamiętać o oponach, których zadaniem jest amortyzacja;

* odpowiednie ich dobranie zapewni komfort naszemu kręgosłupowi, a tym samym uchroni go przed ewentualnymi urazami;

* deskorolkarz powinien zwrócić uwagę na blat, który stanowi amortyzację dla kręgosłupa, a także minimalizuje ryzyko upadku.

„Wyposażeniem obowiązkowym są ochraniacze, o których często się zapomina. Kask, specjalne rękawiczki czy ochrona na nadgarstki bądź łokcie – zmniejszą ryzyko powstania poważnej w konsekwencjach kontuzji, jak np. uraz kości łódeczkowatej” – mówi dr Paweł Nowicki, ortopeda ze Szpitala Centrum ENEL-MED.

Uwaga na kontuzje

W okresie wiosenno-letnim na ortopedii spotyka się wielu amatorów jazdy na rolkach, rowerze czy deskorolce. Zazwyczaj z kontuzjami nadgarstka, który jest najbardziej narażony podczas upadku. Pozornie niegroźny uraz może doprowadzić do znacznego ograniczenia ruchomości i sprawności ręki. Dlatego należy jak najszybciej zgłosić się do ortopedy – mówi dr Nowicki.

Kontuzja kości łódeczkowatej, zwana przez lekarzy „cichym złamaniem”, stanowi od 60 do 80 proc. wszystkich złamań kości nadgarstka. Ryzyko wzrasta w przypadku jazdy na rolkach, deskorolce czy rowerze.

Jeżeli w wyniku upadku zaobserwujemy obrzęk, należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem. Leczenie świeżego złamania jest znacznie mniej skomplikowane niż zrostu – dodaje ortopeda.

Kość łódeczkowata jest najważniejszą kością nadgarstka. Uszkodzenie jej ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie całej ręki, bowiem odbiera jej siłę, a ból utrudnia wykonywanie normalnych codziennych czynności. Złamanie to aż w 40 proc. nie jest wykrywane w porę, gdyż często pozostaje niezauważone na zdjęciu rentgenowskim. Dotyczy to zwłaszcza urazów bez przemieszczenia.

Przezskórne zespolenie, które wykonuje się w przypadku wczesnego stadium urazu, jest zabiegiem małoinwazyjnym. Przynosi wymierne rezultaty, a pacjent może od razu powrócić do codziennych czynności – uzupełnia dr Paweł Nowicki.

W przypadku zadawnionego złamania trzeba liczyć się z bardzo poważną i skomplikowaną operacją, która wiąże się z określonym ryzykiem powikłań wynikających z zaburzeń krążenia czy uszkodzenia tkanek otaczających kości.

Rozwój medycyny w ostatnich latach pozwala jednak na przywrócenie sprawności stawu nawet w przypadku starego urazu nadgarstka. Prawdopodobieństwo odzyskania dawnej sprawności jest stosunkowo duże. W przypadku „cichego złamania” zaleca się jednak natychmiastową reakcję. Można dzięki temu oszczędzić sobie bólu i problemów wynikających z unieruchomienia ręki – podsumowuje specjalista.