Wbrew powszechnej opinii białko zwierzęce nie powinno być podstawą diety. Wcale nie daje siły, a jego nadmiar może wręcz bardzo szkodzić. Dodatkowo, coraz częściej wychodzą na jaw przypadki karmienia zwierząt antybiotykami, czy innymi środkami powodującymi ich szybki wzrost. Czy zjadając tak „wzbogaconą” żywność możemy być zdrowi, odporni na choroby i żyć bez alergii? Czy człowiek na pewno powinien jeść mięso? Zobaczmy, dlaczego koń kojarzy nam się ze zdrowiem, a kot z lenistwem.

Rześki roślinożerca
Zwierzęta roślinożerne np. konie, są silne, wytrzymałe i mają dużo energii. Pomimo jedzenia jedynie trawy i nasion traw czy zbóż, konie lub krowy rosną, budują swoje duże i silne ciała, wydają nas świat zdrowe potomstwo, które karmią bogatym w różne składniki mlekiem. Ich wątroba nie jest obciążona przez nadmiar amoniaku, a jego ilość powstająca w normalnej pracy jelit, wydalana jest bez problemu z łajnem. Koń więc, jak i inni roślinożercy: osły, słonie, czy goryle, jest silny i zdolny do ciężkiej i długotrwałej pracy. Wielu badaczy porównuje ludzi do małp naczelnych, zarówno pod względem budowy ciała jak i diety. Naczelne generalnie są roślinożerne, w ich diecie królują liście i owoce. Niekiedy dietę uzupełniają owadami i orzechami. Pomimo tak z pozoru ubogiej diety, zjadają prawie 10 razy więcej witaminy C i minerałów, niż „dobrze” odżywiający się mieszkaniec Zachodu.

Męczący się mięsożerca
Wątroba mięsożercy, jakim jest np. kot, cierpi dotkliwie na „przewlekłego kaca amoniakowego”. Zwierzęta mięsożerne nie nadają się do długotrwałego wysiłku, szybko się męczą i muszą długo wypoczywać. Kot więc dużo śpi. Organizmy zwierząt mięsożernych mają do wykonania ciężką pracę unieszkodliwienia amoniaku i ptomain (potocznie zwanych jadami trupimi). Dlatego ich przewód pokarmowy (zwłaszcza jelito) jest krótki i ma znacznie silniejsze enzymy trawienne (mogą trawić nawet kości) – informuje Radosław Araszkiewicz z Dr Jacob’s Poland.

Co z tym białkiem?
Wiele osób obawia się, że jedząc mniej pokarmów wysokobiałkowych, popadną w niedobory białka i różne choroby. Jednak zdrowe białko można czerpać z produktów roślinnych. Przykładem może być tutaj krowa, która jedząc jedynie trawę, może dawać codziennie bogate w białko mleko i co roku rodzić cielaka. Rośliny strączkowe mają tyle samo białka, co wołowina lub wieprzowina. Mają one o 50%, a orzechy nawet o 100% więcej argininy, wspierającej proces wydalania amoniaku, ważny dla systemu odpornościowego i układu krążenia, a także poprawiającego libido – mówi Radosław Araszkiewicz z Dr. Jacob’s Poland.

Co na to naukowcy?
Już na początku lat 80. przeprowadzono w Niemczech trzy niezależne od siebie badania dotyczące diety wegetariańskiej. Najważniejsze wnioski – wegetarianie mieli lepsze wyniki morfologii i ciśnienia krwi, wagi ciała, wyższą odporność na choroby, wyższą średnią długości życia i mniejszą podatność na nowotwory i choroby układu krążenia. Zaobserwowano także zjawisko odwrotne – ryzyko zachorowań na raka piersi lub prostaty podnosiło się wraz ze wzrostem spożycia mięsa, średnio o 60-90%. W badaniach nie stwierdzono także objawów jakichkolwiek niedoborów u wegetarian. Stan zdrowia badanych plasował się ponadprzeciętnie dobrze, a dietę wegetariańską uznano jako godną polecenia i zgodną z konstytucją ciała ludzkiego. Badania te, w których udział bierze ok. 2000 osób, są nadal kontynuowane, a ich wyniki do tej pory się nie zmieniły się.

Patrząc na anatomię człowieka oraz na szereg badań można jednoznacznie stwierdzić, że jesteśmy stworzeniami roślinożernymi. Na przestrzeni dziejów, człowiek był bardziej zbieraczem niż myśliwym. Bulwy, liście i owoce były jego codziennym posiłkiem – upolowana zwierzyna należała do wyjątków, a za małym kawałkiem mięsa musiał się nieźle nabiegać. Można sobie łatwo wyobrazić, jakie konsekwencje niesie stosowanie diety mięsnej przez istotę roślinożerną. Ogromny wzrost zachorowań na nowotwór jelita grubego i inne nowotwory, choroby układu krążenia, chroniczne zmęczenie, mają naukowo potwierdzony związek z nadmierną konsumpcją mięsa.

Ponieważ dziesięciolecia badań nie pozostawiają złudzeń, co do szkodliwości nadmiernego spożycia białka zwierzęcego, Unia Europejska przygotowuje program edukacyjny, w którym Europejczycy będą namawiani do zmniejszenia spożycia pokarmów mięsnych przynajmniej o połowę.