Sterydy mają działanie anaboliczne, czyli przyspieszają dzielenie się komórek, które tworzą określone tkanki. W medycynie stosowane są jedynie w uzasadnionych przypadkach, gdy w organizmie występuje deficyt któregoś z hormonów. Wielu mężczyzn stosuje jednak sterydy w celu rozbudowania mięśni, jednak hormony przyjmowane przez osoby zdrowe zakłócają funkcjonowanie gospodarki hormonalnej.


>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>


Początkowo sterydy dają dużą energię seksualną. Problem, tak naprawdę, pojawia się przy długim ich stosowaniu i zaraz po odstawieniu - dla portalu Interia.pl mówi dr Jerzy Więznowski, seksuolog z Wielkopolskiego Centrum Seksuologii.

Większość mężczyzn boryka się wówczas z obniżeniem libido, zaburzeniami wzwodu, brakiem erekcji, a nawet z zaburzeniami emocjonalnymi. Z częścią tych problemów organizm jest w stanie sam sobie poradzić, jednak niektóre przypadki wymagają interwencji medycznej, a innych nie da się już wyleczyć.

Stosowanie sterydów może skutkować zanikiem komórek nabłonka plemnikotwórczego, co prowadzi do niepłodności. Efekt taki nie musi wystąpić u każdego, jednak ryzyko działań niepożądanych zwiększa się wraz z czasem stosowania tego typu preparatów.

Jądra mężczyzny długotrwale używającego środków anabolicznych są małe i twarde. I o ile sprawność seksualną często można przywrócić poprzez wyregulowanie układu hormonalnego, to, niestety, płodności się nie da. Jąder się nie przeszczepia, nie ma transplantacji i taki mężczyzna nie będzie miał swoich biologicznych dzieci – dodaje dr Jerzy Więznowski.

Dr Więznowski informuje, że nie tylko sterydy mogą być niebezpieczne. Miałem w swojej praktyce i takie przypadki. Zdrowy tryb życia w połączeniu z nadmiernym używaniem suplementów i to wcale nie hormonalnych, spowodował kłopoty seksualne, które pojawiły się na skutek przeciążenia pracy wątroby. Wątroba, można powiedzieć, zamieniała tak zwane hormony płciowe męskie w żeńskie.

Jak wiadomo, już sam wysiłek fizyczny podnosi poziom endorfin i testosteronu, ale jego nadmiar może dawać odwrotny efekt... Konkluzja jest więc jedna – wszystko z umiarem.