"Nie mam wyjścia. Bardzo mało boksuję, więc ze sportu nie mam pieniędzy. Dlatego musiałem iść do pracy i od czwartku będę prowadził zajęcia pięściarskie w Gravitan Health and Sport Clubs w Parku Handlowym Targówek" - powiedział PAP Life Jackiewicz, były pretendent do tytułu mistrza świata federacji IBF w wadze półśredniej.

Jackiewicz będzie łączył pracę trenera z przygotowaniami do pojedynku roku, jakim dla niego jest zaplanowane na 8 października w Sheffield starcie z Kellem Brookiem. Zwycięzca będzie miał prawo rywalizować z czempionem WBA Ukraińcem Wiaczesławem Senczenką.

"W Sheffield będę miał wszystkich przeciwko sobie - mocnego rywala, jego kibiców i sędziów. Nie oszukujmy się, Brook jest faworytem, a ja żeby zwyciężyć na punkty muszę naprawdę wznieść się na wyżyny, bo znokautować przeciwnika tej klasy będzie trudno. Ale wreszcie znów mam cel do zrealizowania, pojadę do Anglii i... wygram" - przyznał Jackiewicz.

Pięściarz z Mińska Mazowieckiego niemal dokładnie tok temu po raz pierwszy w karierze boksował o mistrzostwo świata - w Lublanie przegrał wyraźnie na punkty z Dejanem Zaveckiem i pas IBF został przy Słoweńcu. W minionym tygodniu Jackiewicz znów spotkał się z Zaveckiem, ale na sparingach w Magdeburgu.

"Przez 12 miesięcy Dejan wzmocnił się fizycznie, jest jeszcze silniejszy, cios ma porównywalny z zawodnikami kategorii półciężkiej. Wiem o czym mówię, bo ostatnio z takimi ćwiczyłem" - stwierdził polski bokser.