Zabieg polega na pobraniu od pacjenta krwi, następnie w wirówce jest ona wirowana, dzięki czemu uzyskujemy dwie frakcje osocza, frakcję bogato- i ubogopłytkową, wykorzystujemy tą pierwszą. Wstrzykujemy ją bezpośrednio w miejsce, które chcemy leczyć – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle dr Renata Kłak, lekarze medycyny estetycznej, szkoleniowiec z zakresu użycia osocza bogatopłytkowego firmy Regeneris.

Terapię osoczem bogatopłytkowym od wielu lat stosuje się już w innych obszarach medycyny estetycznej oraz dermatologii i ortopedii. Czynniki wzrostu zawarte w płytkach krwi pobudzają komórki macierzyste mieszków włosowych, które są odpowiedzialne za odrastanie włosów.

Terapia doskonale sprawdza się jako przygotowanie przed przeszczepem włosów i w późniejszym prowadzeniu pacjentów po przeszczepie włosów. Efekt można zaobserwować już po kilku tygodniach. Zabiegi wykonuje seriami, mniej więcej 2-3 co dwa tygodnie i później co pół roku po jednym zabiegu. Wszystko zależy od indywidualnego przypadku – dodaje Renata Kłak.

Osocze bogatopłytkowe można stosować również u pacjentów, u których nie wykonuje się przeszczepu, w celu pobudzenia wzrostu własnych mieszków włosowych.

Zabieg może pomóc nie tylko osobom cierpiącym na łysienie androgenowe. W badaniu opublikowanym w „The British Medical Journal” u pacjentów cierpiących na łysienie plackowate leczonych osoczem bogatopłytkowym zaobserwowano znacznie większą intensywność odrastania włosów, w porównaniu z grupą placebo oraz grupą leczoną glikokortykosteroidami.

Koszty zabiegu wahają się od 900 do ponad 2000 zł.

Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Dermatologów łysienie androgenowe jest najczęstszą przyczyną postępującej utraty włosów. Prawie połowa kobiet po pięćdziesiątce i mężczyzn po 65. roku życia doświadcza tego schorzenia, zdarza się jednak, że dotyka ono także osób młodszych. Zaburzenie to często znacznie pogarsza jakość życia, osłabia samoocenę i utrudnia kontakty interpersonalne.