Od formalnego po swobodny, czyli jak się zmienia dress code

Programiści Merlin.pl nie będą już mogli przychodzić do pracy w dżinsach i trampkach, a pracowniczki amerykańskiego Newsweeka muszą pożegnać się z mini-spódniczkami i bluzkami z odkrytymi ramionami – to są informacje z ostatnich kilku dni. Czy formalny dress code, kojarzony z polityką banków i dużych korporacji, wkracza do branż, w których do tej pory rządziła pełna swoboda ubioru?

wróć do artykułu
  • ~m-53
    (2013-10-09 00:10)
    Jeszcze nie tak dawno temu pracownik, od sprzątaczki po prezesa, intuicyjnie wyczuwał co to znaczy odpowiedni, stosowny strój.
    Dzisiaj wykształciuchowi trzeba dać do podpisanie stu stronicową, szczegółową, instrukcję.
    - pazury czyste i obcięte,
    - zakryty pępek,
    -kiecka zasłaniająca "grzywkę"
    P.S.
    katastrofą są tzw. przedstawicielki handlowe, z lubością upodobniające się do "strażniczek parkingów leśnych". Zawsze zastanawiam się co "one" oferują.