Krok pierwszy: transport i magazynowanie

Na jakość chmielowego napoju bardzo duży wpływ mają transport i magazynowanie. Należy unikać wstrząsów i przewracania się opakowania, a także zbyt wysokiej lub zbyt niskiej temperatury i szoków termicznych. Niewłaściwie obchodzenie się z kegiem może spowodować jego uszkodzenie, a w rezultacie np. dostęp powietrza, który wywołuje zmętnienie piwa. Z kolei nieodpowiednia temperatura przechowywania – niższa niż 2 lub wyższa niż 16 stopni Celsjusza – obniża walory smakowe.

Dobre piwo to świeże piwo – tylko przy spełnieniu tego warunku można poczuć i docenić wszystkie elementy składowe smaku i zapachu. Aby zapewnić konsumentom świeże i smaczne piwo, Kompania Piwowarska skróciła rekomendowany czas przydatności do spożycia swoich piw w kegu do 3 miesięcy.

Ponadto, aby złoty trunek serwowany klientom w lokalu spełniał standardy najwyższej jakości, keg nie powinien być otwarty dłużej niż 3 dni. Po upływie trzeciej doby od otwarcia kega piwo należy wylać. Niezależnie od tego cała instalacja powinna być stale płukana i utrzymywana w czystości. Jeśli konsument czuje, że podane mu piwo jest niezbyt świeże, powinien zapytać barmana o sposób przechowywania napoju lub termin jego przydatności do spożycia – ma on obowiązek udzielić tej informacji!

Krok drugi: odpowiednia temperatura

Każdy gatunek piwa ma indywidualną, rekomendowaną temperaturę serwowania, a im większa zawartość ekstraktu i moc piwa, tym bliższa temperaturze otoczenia powinna być temperatura złotego trunku. Degustacja odpowiednio schłodzonego chmielowego napoju pozwala wydobyć w pełni jego smak, dlatego warto poznać optymalną temperaturę dla ulubionego piwa i jej przestrzegać. Np. markę Lech Premium należy schłodzić do temperatury 2-4 stopnie Celsjusza, a Tyskie Gronie i Żubr do 4-6 stopni Celsjusza.

Nigdy nie powinno się dla ochłodzenia piwa wrzucać do szklanki kostek lodu! Powoduje to gwałtowne wydzielanie się dwutlenku węgla, rozcieńczenie piwa i utratę specyficznego smaku.

Krok trzeci: dopasowane szkło

Dobranie szklanki do gatunku serwowanego piwa to nie tylko kwestia estetyki. Właściwe naczynie pozwala w pełni zaprezentować walory piwa – barwę, klarowność, pianę, bukiet, ale także decyduje o szybkości nagrzewania się trunku i utracie dwutlenku węgla – mówi Maja Drab, sensoryk piwa w Kompanii Piwowarskiej. Naczynia o przekroju węższym u góry niż w środku doskonale uwydatniają aromat piwa. Z kolei szkła szersze u szczytu wpływają na pianę: utrzymują ją, dzięki czemu jest trwalsza.

Klasyczne lagery, np. Tyskie Gronie czy Lech, mogą być serwowane w prostych lub lekko rozszerzających się ku górze szklankach z cienkiego szkła. Te piwa pachną zdecydowanie chmielem i słodem, dlatego szklanka nie musi zwężać się ku górze, by skupiać ulotne aromaty. Znakiem rozpoznawczym piw pszenicznych, takich jak Książęce Złote Pszeniczne, jest ich pienistość, toteż odpowiednie szklanki dzięki rozszerzonej czaszy pozwalają wyeksponować efektowną kulę z piany wieńczącą piwo. Dodatkowo zwężenie na górze szklanki kumuluje aromat.

Piwa owocowe – tu za przykład mogą posłużyć różne warianty smakowe piwa Redd’s – idealnie orzeźwiają, dlatego szklanki do nich nieco przypominają te do long drinków. Finezyjny kształt, przewężenia i zdobienia szkła tworzą elegancką oprawę dla napoju, którą szczególnie upodobały sobie panie. Piwa owocowe podaje się mocno schłodzone, dlatego najczęściej pokale mają stopkę – trzymanie za nią chroni piwo przed ogrzaniem dłonią. Z kolei pilznery, z klasyczną marką Pilsner Urquell na czele, znakomicie prezentują się w masywnych kuflach.

Krok czwarty: mycie, suszenie, zwilżenie

Niezależnie od rodzaju i kształtu naczynia, musi być ono dokładnie umyte. Nawet najmniejsze drobinki tłuszczu, resztki detergentów do zmywania, pyłki kurzu i kłaczki tkaniny powodują wyzwalanie się gazu i opadanie piany. Dodatkowo przed nalaniem piwa szkło zawsze powinno być wypłukane w czystej zimnej wodzie. Gwarantuje to usunięcie ewentualnych obcych zapachów, wychłodzenie i zwilżenie ścianek naczynia oraz eliminuje efekt pienienia w kontakcie piwa z ciepłą i suchą powierzchnią.

O prawidłowym przygotowaniu naczynia świadczy spokojne zachowanie się chmielowego napoju po nalaniu, tzn. utrzymująca się piana oraz charakterystyczne perlenie, czyli wyzwalanie CO2 podobnie jak w szampanie.

Krok piąty: nalewanie zgodnie ze sztuką

Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, choć oczywiście doświadczeni barmani potrafią wykazać się w tej dziedzinie prawdziwym mistrzostwem. Od czego zacząć?

1. Wypłukaną, schłodzoną szklankę należy umieścić ukośnie pod kurkiem nalewaka.

2. Piwo powinno zostać nalane tzw. jednym pociągnięciem kurka, powoli po ściance, przy czym szklankę stopniowo prostuje się do pozycji pionowej. Bardzo ważne jest, by podczas nalewania nie zanurzać w piwie wylewki kurka – może to doprowadzić do zakażenia piwa!

3. Szklankę zwieńcza korona z piany – tak, aby nie następowało przelewanie piwa. Warto wspomnieć, że zamawiając piwo z nalewaka – w przeciwieństwie do piwa z butelki – można zażyczyć sobie chmielowy napój o różnym stopniu nagazowania. Mocno nagazowany złocisty trunek można uzyskać, nalewając go w sposób najczęściej stosowany: ustawić szklankę pod kątem 45 stopni, a następnie zdecydowanie otworzyć kran w pełnym zakresie. Natomiast efektem spokojnego nalewania z góry do stojącej pod kranikiem szklanki będzie piwo delikatnie odgazowane.

W przypadku Pilsner Urquell możliwe są aż cztery sposoby nalewania: hladinka (piwo nalewane na raz, o gładkiej, idealnie kremowej pianie), cochtan (piwo zupełnie pozbawione piany, o największej ilości dwutlenku węgla), mliko (kufel wypełniony po brzegi piwną pianą) oraz snyt (małe piwo w dużym kuflu o kilkucentymetrowej, gęstej pianie).

4. Dopełnienie pokala wypełnianego świeżo nalanym piwem stanowi dopasowana podkładka. Po odprawieniu tego rytuału pozostaje już tylko wziąć orzeźwiający pierwszy łyk i delektować się piwem aż do ostatniej kropli.