PAP Life: - Jak czuje się pan jako właściciel pracowni krawieckiej, której historia sięga 1894 roku?

Maciej Zaremba: - To wielka odpowiedzialność. Pamiętam, jak kilka lat temu mój ociec był chory i ważyły się losy firmy. Studiowałem wtedy psychologię społeczną i miałem na życie inny pomysł niż akurat szyć garnitury. W pewnym momencie poczułem jednak, że muszę kontynuować dzieło mojej rodziny. Od dziecka wpajana była mi wartość tej marki, szczególnie przez dziadka Tadeusza, który był z niej bardzo dumny. Przypominam sobie, że gdy jako mały chłopiec przychodziłem do niego do domu, brał mnie na kolana, wyciągał przedwojenne gazety i opowiadał, jak wyglądała ta firma przed wojną.

PAP Life: - Czuł pan presję ze strony bliskich, że będzie musiał kiedyś przejąć stery w rodzinnej firmie?

M.Z.: - Presji nie było. Powiem szczerze, że bardzo tego żałuję, bo dzisiaj wiedziałbym jeszcze więcej. Naturalnie, przez całe dzieciństwo podglądałem, jak funkcjonuje firma, ale to było niewystarczające, by samemu wykonywać wszystkie techniczne czynności. Na szczęście nasza pracowni zatrudnia najlepszych fachowców, którzy mają lata praktyki.

PAP Life: - Co pan sądzi o stylu polskich mężczyzn?

M.Z.: - Nie jest najlepiej. Odniosę się do problemu garniturów. Do niedawna nie było ważne, jak wyglądał. Uważano, że garnitur to garnitur i zawsze będzie elegancki. Nie przejmowano się jego kolorem, fasonem, itd. Niemniej, obserwuję pozytywne zmiany. Zwłaszcza wśród młodego pokolenia, które zaczyna doceniać znaczenie wizerunku. Cieszy mnie to, bo przecież sposób, w jaki prezentujemy siebie, jest w życiu szalenie ważny.

PAP Life: - Jaka jest sytuacja krawiectwa miarowego w Polsce? Czy staje się popularniejsze?

M.Z.: - Tak. Mamy bum na krawiectwo miarowe. Zwłaszcza wśród ludzi, którzy są na wysokim szczeblu finansowym i zawodowym. Szukają oni własnego stylu i chcą wyglądać atrakcyjnie. Wiedzą, że ubrania szyte na miarę czynią ich unikalnymi. Moim klientom zależy na tym, by mieć coś, czego nie mają jeszcze inni.

PAP Life: - Czy ma pan w swojej branży wielu konkurentów?

M.Z.: - Przy tym, jak wygląda rynek w Anglii, Włoszech, a nawet Niemczech, nie mogę powiedzieć, że mam dużą konkurencję. Zakłady krawieckie, takie jak mój, nie powstają jeden po drugim. Pracują w nim fachowcy, którzy, by osiągnąć mistrzowski poziom, uczyli się latami.

PAP Life: - Kim są pana klienci?

M.Z.: - Głównie są to prawnicy i kadra zarządzająca dużych firm - prezesi, dyrektorzy banków. Mamy też coraz więcej młodych klientów przed trzydziestką, którzy lubią eksperymentować ze swoją garderobą - to są moje ulubione zamówienia.

PAP Life: - Co wyróżnia zakład Zaremby?

M.Z.: - Przede wszystkim długa tradycja. Jesteśmy najstarszą funkcjonującą pracownią krawiecką w Polsce. W naszej firmie know-how było przekazywane z pokolenia na pokolenie. Pracownicy zmieniają się bardzo rzadko i jest ciągłość pewnej filozofii. Z drugiej strony, szukamy cały czas nowych rozwiązań i śledzimy najświeższe trendy. To, że jesteśmy firmą z tradycją, nie oznacza, że jesteśmy anachroniczni.

PAP Life: - Jakie są etapy pracy nad danym zamówieniem? Wyobraźmy sobie, że chciałbym uszyć sobie garnitur. Jak wygląda realizacja zlecenia?

M.Z.: - Najważniejsze jest pierwsze spotkanie. Krawiec rozmawia z klientem na temat jego oczekiwań. W zależności od tego, czy klient przyszedł z określonym pomysłem, trwa to od 10 minut, nawet do godziny. Potem krawiec zdejmuje miarę. Mierzy centymetrem kilkanaście różnych elementów i notuje charakterystyczne cechy sylwetki. W kolejnym etapie powstaje szablon dla klienta. Zaczyna się praca nad marynarką i spodniami. Spotykamy się z klientem, dokonujemy przymiarek. Standardowo, czas oczekiwania na garnitur to 12 tygodni.

PAP Life: - Kiedy dochodzi do pierwszej przymiarki?

M.Z.: - Teoretycznie moglibyśmy ją zrobić w ciągu paru dni, ale akurat teraz w naszej firmie jest tak dużo zamówień, że klient musi poczekać dłużej - od dwóch do czterech tygodni. Trwa to tak długo, bo przed pierwszą przymiarką powstają najważniejsze elementy konstrukcyjne marynarki.

PAP Life: Przejdźmy do kwestii cen. Ile musiałbym zapłacić za marynarkę?

M.Z.: - Cena jest uzależniona od tkaniny. Jeśli mówimy o marynarce, jej koszt to przynajmniej 5 tys. złotych. Gdy klient wybierze model z czystego kaszmiru, jedwabiu, bądź jeszcze droższych tkanin, jak wikunia, cena idzie w górę. Garnitury - od 6,5 tys. w górę. Cena koszuli waha się między 600 i 1000 zł.

PAP Life: - Czy zdarza się, że robi pan dla siebie zakupy w sklepach sieciowych?

M.Z.: - Korzystam z kilku marek dostępnych w centrach handlowym. Uzupełniam w nich moje casualowe zestawy. Zazwyczaj kupuję tam dżinsy i koszulki polo. W sieciówkach szukam też odzieży i obuwia sportowego.

Maciej Zaremba - właściciel najstarszej pracowni krawiectwa miarowego w Polsce. Reprezentuje czwarte pokolenie znamienitej krawieckiej rodziny. Historia pracowni Zarembów rozpoczęła się w 1894 roku, gdy przodek Macieja, Edward Zaręba otworzył swój zakład w gmachu Teatru Wielkiego. Maciej śledzi trendy na rynku mody i tkanin oraz doradza klientom przy wyborze kroju i materiału. Zajmuje się także rozwojem firmy. Ma 31 lat.