PAP Life: - Skąd pomysł na romans ze światem mody?

Andrzej Pągowski: - Jestem artystą, który nie boi się wyzwań, a z drugiej strony nudzi się łatwizną... Trzeba powiedzieć, że plakat dał mi nazwisko, ale tak naprawdę rzadko kiedy przeżywam uniesienie przygotowując plakat... Projektantki marki Lobster zapytały, czy zrobiłbym to, co kiedyś dla włoskiej projektantki Elsy Schiaparelli zrobił Salvador Dali, czyli namalował na sukience wizerunek homara (ang. lobster). Tak zrodził się pomysł na stworzenie kolekcji z ręcznie malowanym na jedwabiu homarem. Bardzo mnie to wciągnęło.

PAP Life: - Łatwo maluje się na jedwabiu, z którego ma powstać sukienka?

A.P.: - Jedwab, materiał i farba zachowują się kompletnie nieprzewidywalnie. Pierwszy raz w życiu musiałem się nauczyć panowania nad materiałem, którym maluję. Farba jedwabna cały czas pracuje. Gest artysty nie przekłada się do końca na to, jak farba będzie wyglądać. Rano te projekty wyglądały zupełnie inaczej. Pierwsze sukienki musiałem malować jeszcze raz, ponieważ nie miałem dokładnie opanowanej techniki. Z czasem było coraz lepiej i już cieszę się, że na wiosnę będziemy szykowali nową kolekcję.

PAP Life: - Jak artyści postrzegają świat mody, który łączy kreację z wielkim, masowym nie raz biznesem?

A.P.: - Moi koledzy raczej kompletnie nie zwracają na niego uwagi. Ja często mówię, że mam w sobie 15 proc. kobiety, więc ciuchy mnie strasznie rajcują. Mało tego -uwielbiam centra handlowe i robienie zakupów. Często chodziłem z małżonką na zakupy. Ona siedziała w przymierzalni, a ja donosiłem jej ubrania i zwykle udawało mi się fajnie trafić. Często znajome mówią, żebym poszedł z nimi na zakupy, bo ze mnie "taka fajna kumpela" - powiem i doradzę. To niesamowite, jak przy pomocy mody można wykreować własny wizerunek. Mnie już kusi, żeby spróbować zrobić swoje własne projekty.

PAP Life: - Co pan widzi, gdy obserwuje polskie ulice czy wspomniane centra handlowe?

A.P.: - Polki są cudownie ubrane. Niektóre potrafią genialnie dobierać dodatki. Jeśli mają taką szansę to potrafią pojechać do Londynu, znaleźć coś niespotykanego i połączyć to z odzieżą dostępną w polskich sklepach. Z tego, co jednak widzę, zdecydowana większość strasznie boi się bycia zauważoną i włączenia do swojej garderoby koloru. Bardzo bym chciał, żeby tego koloru było na polskich ulicach więcej. Co wyjadę do Paryża czy Londynu to obserwuję, że ludzie są pogodni, uśmiechnięci, ale też mają na sobie pozytywne kolory. To się ze sobą wiąże. Tymczasem w Polsce młodzi ludzie są cudownie kolorowi, natomiast moje pokolenie i trochę młodsze od mojego, to bardzo smutni i zachowawczy ludzie. A przecież wiek jest w głowie. Jeśli człowiek czuje się staro i mówi o sobie tak, jakby był stary to nawet w wieku 30 lat będzie już staruszkiem. Namawiam, żebyśmy się nie bali odważniej ubierać. Młode dziewczyny nie muszą wyglądać jak swoje mamy czy nawet babcie.

PAP Life: - A jak ubierają się mężczyźni?

A.P.: - Faceci to już w ogóle tragedia... Wiele razy próbowaliśmy w "Playboy'u" powiedzieć panom, co i jak z modą, ale to już chyba rola pań. Póki co najwyraźniej akceptują tę męską szarość.

PAP Life: - Ale po panu jako artyście spodziewano się chyba orientacji w modzie. Była taka presja?

A.P.: - Ja mam problem, ponieważ bardzo nie lubię garniturów. Dzisiaj też mam na sobie tylko marynarkę, a do niej jeansy, co prawda czarne i nawoskowane, ale normalnych spodni z kantem nie mam. Strasznie się w nich źle czuję. Spodnie w kanty uwierają moją osobowość. Za to latem chodzę w żółtych marynarkach. Moda mnie bawi. Mam świadomość, że ludzie mówią - jesteś artystą, tobie wolno. Ale to nie tak. Często mam edukacyjne spotkania z dziećmi i staram się im tłumaczyć, że fajnie być od początku odważnym kolorystycznie. Być pozytywnym. Takie podejście i nastawienie daje nam wszystko: uśmiech w sklepie, dobre kontakty z ludźmi, a nawet związek z kobietą...

PAP Life: - Czyli mężczyźni powinni uwodzić strojem?

A.P.: - Tak, ale nie tylko na początku. My się strasznie staramy i napuszamy, gdy walczymy o partnerkę. A potem ta kogutowatość i barwność w nas zanika. Tracimy kolory. Mam wiele pretensji do związków moich przyjaciół, że faceci odpuszczają, zaczynają tyć i być niechlujni. Przysięga małżeńska powinna brzmieć tak: "że cię nie opuszczę i będę uwodził aż do śmierci".

PAP Life: - Amen...