To był głównie fakt medialny. To był początek medialnej kampanii na mój temat i nie miał nic wspólnego z osobistym doświadczeniem. Tyle na ten temat, gdyby nie to, że z tymi doniesieniami musieli zmagać się moi najbliżsi, na przykład dzieci. Koledzy i koleżanki w przedszkolu bywają bezwzględne, a dzieciństwa nikt im nie odda – mówi w MenStream.pl aktor.

Gonera przekroczył już czterdziestkę i refleksje o przemijaniu nie są mu obce. Zachował jednak zdrowy rozsadek i unika chirurgicznego poprawiania urody. Wszystkim mężczyznom, którzy chcieliby iść w jego ślady, jeśli chodzi o utrzymywanie formy, radzi tak:

Od czasu do czasu trzeba się napić w dobrym towarzystwie, trzymać intelekt w formie, no i był czas, że serwowałem sobie odrobinę zajęć fizycznych, na przykład siłownię. Trochę mi się to obsunęło ze względu na brak możliwości – mówi w rozmowie z MenStream.pl Gonera.

Dlaczego obsunęło? W życiu tak bywa, że jest czas na fizyczną walkę z przemijaniem, a czasem trzeba wszystko poukładać sobie w głowie. Bogactwa przeżyć nie można Robertowi Gonerze odmówić. Jeśli spojrzeć na jego życie prywatne i zawodowe można nawet wysnuć wniosek, że było ich zbyt wiele. Jak aktor z wszystkim sobie radzi?

Ostatnie parę lat mojego życia to pasmo różnych zdarzeń. Ktoś bliski umarł na raka, ktoś odszedł ode mnie, trzeba się w tej nowej sytuacji jakość określić. To trochę kosztuje. Poza tym ja żyję też poprzez te pięćdziesiąt ról, które zagrałem, moja twarz jest obiektem do oglądania, a zgodnie z teorią Wernera Heisenberga obiekt oglądany jest w relacji z tymi, którzy go oglądają - tłumaczy w MenStream.pl Gonera.

To jest taka perwersyjna relacja między tym, jakim cię widzą, a tym kim naprawdę jesteś. A to już jest tajemnica każdego człowieka, którą dzieli się z tymi, którym akurat może zaufać. To zaufanie albo się utrzymuje, albo zostaje zdradzone, albo po prostu przemija. To procesy stare jak świat. Trzeba więc reagować jak kij w rzece – płynąć z nurtem.