W wywiadzie aktor zdradził, że jego serdeczny przyjaciel, Kuba Wojewódzki mówi o nim, że jest "myślący o śmierci". Dla Małaszyńskiego myślenie o śmierci jest destrukcyjne i wzbudza w nim strach:

Mnie przeraża. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że kiedyś mnie nie będzie. Od razu zaznaczam, że będę się bronił rękami i nogami. Skręcę jej kark, jak tylko przylezie.

Woody Allen powiedział, że nie boi się śmierci, ale nie chciałby być w domu, gdy przyjdzie. Małaszyński ma na to trochę inną koncepcję.

Nie chciałbym być na miejscu śmierci, kiedy do mnie przyjdzie (śmiech). Kocham życie. Dzisiaj jeszcze nie godzę się z tym, nie ma takiej możliwości. Ja się buntuję. Może dlatego tak dużo w moich tekstach jest o przemijaniu, śmierci - stwierdza w wywiadzie.

Według aktora, to swoiste oswajanie śmierci.

Nie, daję jej (śmierci) do zrozumienia, że tym razem będzie inaczej, bo za dobrze ją znam. Mój kolega w teatrze ma fajne powiedzenie: "Po co to wszystko, i tak wszyscy umrzemy, może nawet i ja" - zdradza aktor.

To bardzo intymne przemyślenia aktora i niechętnie dzieli się nimi z przyjaciółmi.

Raczej wszystko jest tu, w głowie. Nie mam takich przyjaciół, chyba nigdy nie miałem kogoś aż tak bliskiego. To niebezpieczne, kiedy przyjaciel wie o nas wszystko. W pewnym momencie może to wykorzystać przeciwko tobie, więc ja raczej trzymam się na dystans - dodaje.