W wywiadzie wokalista Wilków przyznaje, że do zamieszczenia na płycie piosenki "Świat to fajne miejsce" zachęcił go starszy syn Beniamin.

PAP Life: - W jaki sposób?

R.G.: - Po obejrzeniu filmu Bessona wziąłem gitarę i zacząłem sobie pogrywać nucąc zdanie Strummera pod nosem. Beniamin, który ma swój zespół i od dwóch i pół roku gra na gitarze robiąc to już lepiej niż ja, przechodził gdzieś w pobliżu. Podsłuchał i stwierdził, że to fajne i że muszę to wrzucić na płytę. Nawet zaśpiewał ze mną ten numer. Zresztą wykonaliśmy tę piosenkę całą rodzinę - z Moniką i Emanuelem.

PAP Life: - Drugi z synów też jest muzykiem?

R.G.: - Tak, Emanuel zaczął bodaj pół roku temu grać na basie. No i teraz mam z nimi obydwoma za swoje... (śmiech) Córki matkom kradną szminki, czy pończochy, a moi synowie podprowadzają mi gitary, struny i inne muzyczne rzeczy.

PAP Life: - Nuty też?

R.G.: - Nie, niczego nie zapisuję nutami, więc nie mogą. Poza tym mają swoje muzyczne klimaty i swoje pomysły.

PAP Life: - 20 lat stuknęło niedawno Wilkom, kawał czasu... Wychowało się na was już chyba niejedno pokolenie. Macie tego świadomość?

R.G.: - Nie wiem, czy można mówić o wychowywaniu w moim wykonaniu, skoro sam bywam niegrzeczny...

PAP Life: - To znaczy?

R.G.: - Nie chciałbym za bardzo w to wnikać (śmiech). Nadużywam alkoholu, jak mam gorszy czas... W przeszłości zdarzały się też inne substancje... To na pewno nie jest "światło", o którym śpiewam na naszej płycie. Nie zawsze jestem dobry, ale staram się bywać ludzki. Czasem skupiam się na sobie, nie zawsze chce dawać coś innym. Czy to jest wychowywanie? Paweł Kukiz stara się zmienić ordynację - za co go szanuję, bo to jego wkład w lepszą Polskę. Mnie to nie kręci - tym bardziej, że uważam politykę za starą prostytutkę, która pójdzie za tym, co da więcej. Poza tym wychowywać czy przekonywać do czegoś, można kogoś zbuntowanego, kto się z czymś nie zgadza. Tymczasem ja w młodych ludziach, zwłaszcza tych, którzy mają swoje kapele, nie widzę buntu. Od czasów Cool Kids of Death nie słyszałem grupy wyraźnie przeciw czemuś zbuntowanej. A przecież nie brakuje rzeczy, które budzą sprzeciw.

PAP Life: - Na przykład?

R.G.: - Gdybym miał 18 lat, to pewnie dawno już napisałbym piosenkę choćby o tym, że mój prezydent jest myśliwym, strzela do zwierząt i trzyma w domu ich czaszki. A mnie jest z tego powodu wstyd.

PAP Life: - Twoi synowie podejmują takie tematy, skoro zaczęli grać?

R.G.: - Nie wiem... Póki, co, to wzięli się za gitary. Za poezję jeszcze nie, bo przeczytali za mało książek. To dzieci wychowane przez komputer (śmiech). To znaczy przez nas, ale z jego wyraźną obecnością. A poważnie - to wspaniali młodzi ludzie, tylko wiedzę o słowie pisanym na pewno mogliby mieć większą.

PAP Life: - Planujecie nagrać coś razem - coś więcej niż chórki w jednej piosence?

R.G.: - Chyba na to za wcześnie. Poczekajmy aż do tego dojrzeją. Ale jeśli już, to pewnie będzie to na mojej solowej płycie.

PAP Life: - Planujesz solowy album?

R.G.: - Myślę o nim. Ale jeszcze nie wiem, jaki będzie. W tej chwili mam w głowie tylko "światło i mrok"...

Zespół Wilki powstał w 1991 r. w Warszawie z inicjatywy wokalisty Roberta Gawlińskiego. Już rok później zespół wydał debiutancki album zatytułowany po prostu "Wilki". Sukces płyty zalicza się do największych na rodzimym rynku lat 90. - sprzedano blisko milion kopii. Zespół wielokrotnie nagradzano Fryderykiem, nagrodą polskiego przemysłu fonograficznego. Gawliński ma dwóch synów bliźniaków - Beniamina i Emanuela. Mają po 20 lat.