Reżyser "Skyfall" Sam Mendes powierzył Bardemowi postać Raoula Silvy, najgroźniejszego ze wszystkich dotychczasowych przeciwników agenta 007, który chce przejąć kontrolę nad światem za pośrednictwem zaawansowanych technologii informatycznych.

Dostałem propozycję, choć Sam wiedział, że jestem zupełnie zagubiony, jeśli chodzi o korzystanie z komputera, a nawet nie potrafię wysłać maila. Jak mi się to uda, to jest wielki sukces. Zresztą ogólnie nie mam większego pojęcia o nowoczesnych technologiach. Jeśli przed kamera udało mi się to skutecznie ukryć, to czuję się co najmniej tak wielki, jakbym wysłał maila - stwierdził Bardem z rozbrajającą szczerością w rozmowie z amerykańskim dziennikarzem.

W sumie zaczynając zdjęcia do tego filmu nie miałem też większego pojęcia o korzystaniu z broni palnej. Myślałem, że wystarczy włożyć zatyczki do uszu i po prostu strzelić. W sumie niewiele się pomyliłem, przynajmniej z grubsza - dodał.

W tym samym wywiadzie Bardem przyznał, że zanim zgodził się zagrać Silvę odrzucił propozycję producentów do udziału w jednej z wcześniejszych ekranizacji przygód Bonda.

Nie pamiętam teraz, który to był film, ale miałem też zagrać czarny charakter. Jednak kilka lat temu po prostu nie miałem na to czasu. Poza tym, chyba też wtedy nie czułem się jeszcze z bardzo na siłach, by wcielić się w taką rolę. Tym razem nawet chwili się nie wahałem. Od momentu jak przeczytałem scenariusz po prostu chciałem dołączyć do ekipy filmu o Bondzie - powiedział hiszpański aktor.