Zdaniem rapera faceci wiodą w dzisiejszych czasach wyjątkowo trudne życie. Konflikt oczekiwań jaki tworzy płeć piękna (macho wrażliwiec) prowadzi do schizofrenii.

To jest niewykonalne! Mogę to powiedzieć na swoim przykładzie. Próbowałem, serio. Wielokrotnie wkręciłem się w związek – mówiłem już, że jestem dosyć kochliwy, a jak się wkręcę, to ląduję pod bucikiem. Próbowałem trwać w partnerskich związkach, być partnerem, wiesz, być super fajnym, ciepłym kapciem. Ale kończyło się zawsze katastrofą. Raz, że ja nie dawałem rady z tym wytrzymać. I stąd brało się wiele rzeczy. A dwa, że kobiety, z którymi byłem, nie były w stanie wytrzymać. One także miały dosyć! Były znudzone facetem z plasteliny -  mówi Pezet.

Nie wolno jednak popadać z jednej skrajności w drugą. Raper współczuje „idiotom”, którzy traktują kobietę jak szmatę, służącą tylko do jednego. Wyobrażam sobie, że to jest taki koleś, który głowę ma do jedzenia, a resztę do ćwiczenia na siłowni. Współczuję takim typom, ale nie mogę za nich odpowiadać, bo musiałbym strasznie się zamknąć. Nie jestem ich rodzicem - podsumowuje.

Przy okazji dowiadujemy się nieco o osobowości artysty. Jestem dosyć pesymistycznie nastawionym człowiekiem. Mam taką dewizę, że jedyne, co możemy zrobić ze światem, to codziennie się z nim mierzyć. Wstawać rano i robić to, co umiemy robić najlepiej. Tyle. Wiesz, może mówię tak, bo nigdy nie wybrałem się do żadnego specjalisty na dłuższą terapię? Może on by mi to wytłumaczył - stwierdza raper.

Wydaje mi się, że tylko kretyni są szczęśliwi - dodaje.