Paweł Wilczak w rozmowie z "Galą" przyznał, że był zbulwersowany aferą wokół krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Cała ta historia nie miała żadnego związku z wyższymi uczuciami czy wiarą, tylko z płytką polityką - mówi aktor. I podkreśla, że Polska nie jest państwem wyznaniowym.

Jego zdaniem w polskim krajobrazie najbardziej brakuje tolerancji i otwartej głowy. Na szczęście to się zmienia. Wierzę w młode pokolenie, które coraz mocniej wpływa na rzeczywistość - wyznaje.

Wilczak skarży się też na wizję Polski prezentowaną w filmach i serialach. On sam życzyłby sobie nieco bardziej optymistycznego obrazu. Jak widzę (...) historie o beznadziei, bezrobociu, o braku perspektyw, o tym, że każdy facet pije tanie wino na ławce, pod rozwalającym się budynkiem dawnego PGR-u, to chce mi się rzygać - mówi aktor. Jak sam przyznaje, jest pod dużym wrażeniem zmian, jakie zaszły w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat.