PAP Life: - Czy w ogóle obchodzi pan urodziny?

Jerzy Hoffman: - To jest wiek, w którym nie bardzo trzeba radować się z tego, że czas leci tak szybko. Natomiast urządzę w sobotę małe przyjęcie dla przyjaciół i współpracowników. Żadnego benefisu już nie planuję. Niedawno miałem benefis w Wilanowie. Było kilka telewizji. Dziś już czwarty dzień z rzędu w Rosji lecą wspomnienia i rozmowy ze mną. Na Ukrainie tak samo.

  
>>> Jegostrona.pl na Facebooku – polub i bądź na bieżąco >>>
  

PAP Life: - Jest pan z tego dumny?

J.H.: - Po człowieku zostaje to, co zrobił w życiu. Reszta to smuga cienia. Dumny, to może za dużo powiedziane. Natomiast nie będę ukrywał, że jest mi miło.

PAP Life: - Ma pan jakieś postanowienia na tę okrągłą rocznicę urodzin?

J.H.: - Wszystkie postanowienia, jakie miałem, już zrealizowałem. Czasem wbrew mojej woli. M.in. rzuciłem palenie. Już 5 lat nie palę.

PAP Life: - Planuje pan nowy film?

J.H.: - Nigdy nie mów nigdy. Trochę odpocznę i się zastanowię.

PAP Life: - Czego można panu życzyć na te 80. urodziny?

J.H.: - "Zdrowia, zdrowia, resztę kupić można" - jak mówią Gruzini. Zdrowia dla mnie, dla bliskich, dla córki, wnuków, żony i przyjaciół.

PAP Life: - Ma pan wymarzony prezent, który chciałby pan dostać?

J.H.: - Ostatnio otrzymałem tytuł Dżentelmena Roku. To jest dla mnie piękny prezent. Byłem już w życiu bandytą, chuliganem, kobieciarzem, a teraz zostałem dżentelmenem. Cóż na starość można robić, jak nie okazywać szacunek kobietom?

Jerzy Hoffman studia filmowe ukończył w 1955 roku w Moskwie. Jako jedyny wyreżyserował całą Trylogię Sienkiewicza poczynając od "Pana Wołodyjowskiego" w 1969 roku, przez "Potop", który miał premierę w 1974 roku po "Ogniem i mieczem", które z wielką fetą trafiło do kin w 1999 roku. Wyreżyserował także takie filmy jak: "Trędowata", "Znachor" oraz najnowszy film "1920 Bitwa Warszawska", który był pierwszą polską produkcją pełnometrażową w technologii 3D. 15 marca 2012 roku artysta kończy 80 lat.