W 2007 roku reaktywował zespół który szczyty popularności osiągnął w 1984 roku. Razem z dawnymi członkami grupy wyruszył w trasę koncertową podczas której słuchało ich 3,7 miliona fanów. W czerwcu ubiegłego roku wyruszył w drogę po raz kolejny – tym razem promując płytę Symphonicities.

Gwiazdor stwierdza, że dziś trudno mu znaleźć inspirację do pisania muzyki. Ten swoisty zastój w tworzeniu spowodowany jest tym, że z wiekiem stał się bardziej krytyczny wobec własnych dzieł. „Komponowanie piosenki to dla mnie obecnie coś rzadkiego” - mówi 60-letni piosenkarz w rozmowie z "The Sun". „Z wiekiem coraz bardziej wybrzydzasz, stajesz się wobec siebie krytyczny. W młodości te filtry nie istnieją. Tworzysz trzy piosenki dziennie, dwadzieścia jeden w tygodniu... Obecnie przygotowanie pojedynczej kompozycji sprawia mi wielką satysfakcję, ale wszystko to odbywa się kosztem dużej blokady kompozytorskiej - dodaje.

Sting nadal nie rozumie swojej popularności: „dwadzieścia minut przed każdym show, zadaję sobie bardzo poważne pytania: co ja tutaj robię, co mam dać ludziom tej nocy i dlaczego wciąż ich to interesuje?”.

Kocham być na scenie” – stwierdza artysta i za chwilę dodaje „będę na niej dopóki z niej nie spadnę. Miałem 27 lat zanim wszystko się rozpoczęło. Miałem pracę, płaciłem podatki, miałem dziecko… Na koniec każdego miesiąca musiałem znaleźć pieniądze na pokrycie kredytu hipotecznego. Nie śpiewam o rzeczach, które są obce przeciętnemu słuchaczowi na widowni. Związki się rozpadają, ludzie umierają, starzeją się. Śpiewam piosenki o moim życiu: cierpiałem, cieszyłem się… Moja muzyka to odzwierciedla” – przyznaje muzyk.

„Nadal jestem facetem pracującym, nie odseparowałem się od świata. Lubię mój zamek, ale nie pozwolę, żeby definiowano mnie przez jego pryzmat.”

60 urodziny wzbudziły w artyście chęć do podsumowań. W wywiadzie dla „The Sun” Sting stwierdza, że „od dziś każde doświadczenie będzie przeżywane intensywniej. Każde przeżyte lato, każdy posiłek… za każdym razem kiedy będę się kochał, będę przeżywał to bardziej, bo ilość tych momentów jest dla mnie ograniczona. Jeszcze nie jestem gotów na śmierć, nie przejdę też na emeryturę. Jednak akceptacja tego momentu w moim życiu, uczyni je bogatszym” – podsumowuje.