Wydawało się, że spadkobierca dziedzictwa Coco Chanel, bardzo poważnie traktuje swoją pracę. Okazało się jednak, że Lagerfeld ma do siebie dystans, a nawet potrafi szydzić z własnego angażowania się w coraz liczniejsze komercyjne projekty.

"Jestem chodzącą marką. Moje imię to Labelfeld, nie Lagerfeld" - powiedział projektant, który ma na swoim koncie projekty butelki dietetycznej Coli, kieliszków dla szwedzkiej marki Orrefors,a nawet czekoladowego hotelowego pokoju dla marki Magnum.

Jakby tego było mało, Lagerfeld bez problemu godzi obowiązki głównego projektanta domów mody Fendi i Chanel. A temu ostatniemu przywrócił blask.

"Po prostu mam to we krwi. Kiedy zaproponowano mi pracę w Chanel, ta marka nie była trendy. Ale udało mi się ją wskrzesić, ponieważ dostałem absolutną swobodę działania. To, co robię Coco by znienawidziła. Ale moim zadaniem jest sprawianie, by dom mody Chanel był na bieżąco" - powiedział Lagerfeld.